Open top menu
sobota, 22 września 2012

Płyty z serii “powrót po latach” często bywają zwykłymi niewypałami. Kiedy Borixon postanowił po czterech latach wrócić nagrać nowy materiał po sześciu latach, wielu pukało się w czoło. Tym bardziej, że reprezentant Kielc od razu głośno powiedział, że nie będzie to pozycja klasyczna, a produkcja na mocnych, dupstepowych bitach.

Borixon pokazuje jaka jest jego płyta
Rekinowi udało się zamknąć usta wszystkim niedowiarkom i krytykom tworząc na prawdę dobrą płytę. Trzeba przyznać jednak, że duża w tym zasługa producentów, który zadbali o świetne brzmienie “Rap Not Dead”. Zwycięzcą w moich uszach wydaje się być David Gutjar, za wyprodukowanie “Bajki o tym, ze czas nas zmienił..” czy singlowego “Tworzymy historię” z gościnnym udziałem Palucha. Kearson, Bystry Donatan czy DNA, także wykonali kawał dobrej roboty, ale moim zdaniem najlepiej zaprezentował się Gutjar.

Można lubić i nie bity takiego typu jak na “Rap Not Dead”, jednak trzeba przyznać, że są zrobione bardzo dobrze i nie denerwują. Po prostu, są na plus.

Goście to ważny element każdej płyty i tak samo jest w przypadku RND. Zwrotki Popka, Bosskiego i Winiego traktuję z lekkim przymrużeniem oka, jednak o dziwo, człowiek od “skaryfikejszyn modyfikejszyn” wypadł całkiem nieźle. Podobnie jak szef Stoprocent, który idealnie pasuje do takich bekowych tracków. Zawiódł mnie Gedziula. Szkoda, że młody nie wykorzystał swojej szansy na wypromowanie się przed premierą swojej solowej produkcji. Mam też mieszane uczucia co do Kajmana. Świetnie refren w Ferrari, natomiast zwrotka nie za bardzo mi się podoba. Klasę potwierdził Ten Typ Mes nagrywając jedną z najlepszych, o ile nie najlepszą zwrotkę na krążku.

Borixon postanowił wrzucić na produkcję dwa bonusowe tracki. Jeden to ostry dupstepowy remix “Papierosów”, a drugi to już bardzo spokojne “Mój przyjacielu” z chórem na refrenie. Świetne zakończenie udanego projektu.

Borys w “Papierosach” wyjawia, że nie ma czasu na fajne refreny. Trudno się z tym nie zgodzić słuchając chociażby “Dosyć”, “Dilera” czy najgorszych “Rap Not Dead” “Vitamin”. Cóż, przynajmniej wiedzieliśmy o tym dzięki pierwszemu singlowi.

RND to dobra płyta, jednak, choć może zabrzmi to dziwnie, większa w tym zasługa brzmienia i bitów niż samego Borixona. Zwrotki prekursora polskiej strony hip-hop są czasem bardzo proste i ostające od obecnych standardów. Nie twierdzę jednak, że są słabe. 3+
Tagged
Different Themes
Written by Templateify

Aenean quis feugiat elit. Quisque ultricies sollicitudin ante ut venenatis. Nulla dapibus placerat faucibus. Aenean quis leo non neque ultrices scelerisque. Nullam nec vulputate velit. Etiam fermentum turpis at magna tristique interdum.

0 komentarze