Open top menu
wtorek, 22 maja 2012

Korona Kielce wczoraj przegrała 0:2 z Zagłębiem Lubin, a raczej z panem “sędzią” Pawłem Pskitem. Arbiter pokazał w sumie dwadzieścia żółtych kartek w tym aż trzy czerwone. – Nigdy czegoś takiego nie widziałem w mojej piłkarskiej karierze – mówi Tadas Kijanskas.


Pskit na początku spotkania pozwolił zawodnikom na kilka ostrzejszych wejść, jednak później zdecydowanie się pogubił i wyciągał kartkę za kartką. Śmieszne jest więc tłumaczenie niektórych mediów, że arbiter “przyjął określony styl prowadzenia meczu i konsekwentnie się go trzymał”. Pavel Hapal chyba puścił swoim zawodnikom materiał z meczów FC Barcelona lub najlepszymi zagraniami Sergio Busquetsa. Najbardziej pojętnym uczniem okazał się Costa, który po tym jak lekko dotknął go Paweł Golański upadł na ziemię jak rażony piorunem. Zawodnik z Zimbabwe był nagradzany soczystą porcją gwizdów przy każdym kontakcie z futbolówką.

Pskit rozkręcił się w 30. minucie spotkania, kiedy za “faul” wyrzucił Vlastimira Jovanovicia. Ok, rzut karny być może powinien zostać podyktowany, ponieważ sędziowie to ludzie i mają prawo do pomyłek, jednak Serb na pewno nie zasłużył na wyrzucenie z boiska. Jova pierwsze “żółtko” otrzymał za wejście na jednym z graczy Zagłębia. Decyzja bardzo sporna, więc nie rozumiem sensu karania zawodnika za drugie wejście. Co ciekawe chwilę przed podyktowaniem jedenastki na środku boiska faulowany był Kamil Kuzera. Gwizdek arbitra milczał.

Do Pskita z pewnością nie byłoby aż tylu pretensji, gdyby traktował wszystkie zagrania na równi. Kiedy tylko któryś z Miedziowych upadał na ziemię, sędzia od razu wkładał gwizdek do ust. Natomiast jeśli faulowany był jeden ze Złocisto-Krwistych, Pskit kazał grać dalej. Dodajmy do tego notoryczne opóźnianie gry i prowokowanie nakręconych graczy z Kielc.

Paweł Pskit pochodzi z Łodzi, więc siłą rzeczy musi kibicować jednej z tamtejszych drużyn. Dziwnym trafem w następnych trzech kolejkach Korona zmierzy się z ŁKS, Widzewem oraz Bełchatowem. Nie chcę nic insynuować, jednak bardzo łatwo wyrobić sobie zdanie na ten temat. Czy na piątkowe spotkanie nie mógł zostać oddelegowany arbiter z innego miasta? Na pewno uniknęlibyśmy wynajdywania teorii spiskowych. W takim przypadku idealnie pasuje więc urywek z legendarnego, jednak wiecznie aktualnego (?) filmu pt. “Piłkarski poker”.

15.04.2012
Tagged
Different Themes
Written by Templateify

Aenean quis feugiat elit. Quisque ultricies sollicitudin ante ut venenatis. Nulla dapibus placerat faucibus. Aenean quis leo non neque ultrices scelerisque. Nullam nec vulputate velit. Etiam fermentum turpis at magna tristique interdum.

0 komentarze