O tym, że Bakero powinien zostać
zwolniony pisałem, nie tylko ja, już po serii pięciu spotkań Lecha
Poznań bez strzelonego gola. Jacek Rutkowski w różowych okularach był
zapatrzony w CV piłkarskie Baska, bo o trenerskim tutaj nie ma żadnej
mowy i postanowił spierdolić Lechowi kolejny sezon. Brawo, udało się.
Nie wiem czym kierował się prezes
Kolejorza, ale na pewno nie zdrowym rozsądkiem. Kiedy wszystkie media
trąbiły o rychłym końcu byłej gwiazdy Barcelony, Lech wygrał dwa
spotkania na własnym boisku, z przedostatnim w tabeli ŁKS 4:0 oraz
najgorszym zespołem T-Mobile Ekstraklasy, Zagłębiem Lubin. Ot mi wielka
sztuka patrząc na potencjał kadrowy swój i rywali. Nie wiem co dobrego
można było widzieć w postawie Poznaniaków, jednak na pewno nie poprawę.
Gdyby Miedziowi mieli odrobinę więcej szczęścia, to i to spotkanie mogło
zakończyć się blamażem.
Rutokwski postanowił jednak odroczyć
egzekucję na swoim zespole i nie zwolnił hiszpańskiego szkoleniowca,
pomimo wyraźnego nacisku ze strony kibiców. To okazało się wielkim
błędem, który można było przewidzieć. Bakero nie odmienił oblicza
zespołu i przegrał w fatalnym stylu dwa spotkania. Lepszy okazał się
Bełchatów, który po raz pierwszy od niepamiętnych czasów wygrał na
wyjeździe oraz chorzowski Ruch.
Porażki można jeszcze jakoś przeboleć,
jednak styl w jakim zostały one poniesione nie wystawi dobrej oceny
całemu sztabowi szkoleniowemu. Piłkarze pomimo zagranicznego zgrupowania
w słonecznej Hiszpanii wyraźnie odstawali od rywali pod względem
przygotowania fizycznego. Już lepiej patrzyło się na ŁKS, który niemal
cała zimę spędził na hali.
Kiedy Jose Mourinho obejmował Chelsea
Londyn nauczył się języka angielskiego. Kiedy przechodził do Interu, po
kilku miesiącach włoski miał opanowany do perfekcji. To przyniosło
sukces. Lech jak każda drużyna, w trudnych momentach potrzebuje
“suszarki” od szkoleniowca. Jose Mari nie ma jednak żadnej charyzmy co w
połączeniu z brakiem znajomości polskiego choćby w najmniejszym stopniu
daje cichą i słabo zmotywowaną szatnię, co przekłada się na wyniki.
Bakero w Polsce jako trener nie pokazał zupełnie nic, jeśli nie liczymy zmiany najpiękniej grającej drużyny Ekstraklasy na
chłopców do bicia. Ktoś może mówić, “ale jak to, przecież ograł
Manchester City i awansował do 1/16 finału ligi europejskiej”. To był
sukces Jacka Zielińskiego, który zespół zostawił dokładnie trzy dni
przed szlagierowym pojedynkiem. A wygrana z Bragą w pierwszym meczu?
Przypomnijcie sobie warunki atmosferyczne przy Bułgarskiej, w rewanżu
Portugalczycy byli ekipą wyraźnie lepszą.
Potwierdza się moja teoria spiskowa co do
wielkich trenerów rodem z Barcelony. Barcelona Pepa Guardioli także nie
ogrywałaby wszystkich, gdyby nie geniusz kilku zawodników, a tutaj kim
miał straszyć Bakero, Ślusarskim?
Później Bask nie potrafił wykrzesać nic z
zespołu, który piłkarsko nawet nie stoi, a systematycznie się cofa.
Andrzej Strejlau krytykuje decyzje o zwolnieniu Bakera, jednak jest to
głos jak najbardziej mylny. Nie dość, że Kolejorz może wreszcie wyjdzie
na prostą i piłkarze nie będą grać przeciwko szkoleniowcowi, to także
sporo zostanie w kasie klubu.
Pytanie tylko, kto poprowadzi poznańską
lokomotywę. Na to stanowisko namaszczony został już Michał Probierz,
jednak swoją reputację w dużej mierze zawdzięcza mediom i kilku
spotkaniom na ławie ŁKS. W Jagiellonii przecież odpadł w pierwszej
rundzie kwalifikacyjnej do Europa League, a w Grecji, którą miał
zawojować pożegnano go bez jakiegokolwiek żalu. Ten sezon i tak jest już
stracony, więc czemu nie dać poprowadzić zespołu aktualnie drugiemu
trenerowi, Mariuszowi Rumakowi? Lecha i tak nie da się bardziej zepsuć, a
latem, zarząd powinien bezzwłocznie sprowadzić na ławkę trenerską
Waldemara Fornalika, który w biednym Ruchu dokonuje cudów.
25 luty 2012
.png)
By
09:57
0 komentarze