“Moskal Kazimierz, nie rusz
Kazika, bo zginiesz!” – skandowali kiedyś kibice Wisły Kraków. Moskal
jednak nie jest już szkoleniowcem “Białej Gwiazdy” i jak wiele wskazuje,
nikt nie będzie po nim płakać, ponieważ drużynę przejął dla wielu
cudotwórca, Michał Probierz. Co prawda w serwisie pojawił się już jeden
tekst na temat 6-krotnego reprezentanta Polski, jednak zapraszam do
sprawdzenia nieco innego spojrzenia na sprawę.
Popularny Kaziu po praz pierwszy otrzymał
szansę na samodzielne prowadzenie zespołu. Wcześniej był asystentem
m.in Wernera Liczki, Jerzego Engela, Dana Petrescu, Dragomira Okuki czy
Henryka Kasperczaka, a ostatnio Roberta Maskanta, więc miał od kogo
zbierać trenerskie szlify.
Kiedy wreszcie otrzymał upragnioną szansę
bycia głównym szkoleniowcem, bardzo szybko poległ. Gdyby nie zbieg
okoliczności i trafienie z 93 minuty w spotkaniu Fulham – Odense, Moskal
prawdopodobnie straciłby pracę już na początku zimy, jednak presja
wywierana przez kibiców nie pozwoliła na pożegnanie się z legendarnym
zawodnikiem.
Przygoda Moskala z ławką trenerską
“Białej Gwiazdy” mogła trwać zdecydowanie dłużej, gdyby nie kilka
błędów, popełnionych przez niedoświadczonego szkoleniowca. Oto pięć
największych grzechów.
5. “Mogą mi mówić Kaziu”, czyli brak charyzmy
W jednym z wywiadów Moskal powiedział
podobne słowa. Wygląda na sympatycznego faceta, jednak nie wyobrażam
sobie go, kiedy trzęsie szatnią motywując zawodników. To na pewno odbija
się na późniejszej postawie na boisku. Trudno winić za to samego
Moskala, ponieważ poszczególne cechy charakteru są indywidualną cechą
każdego człowieka, jednak to mogło zaważyć na słabych wynikach
krakowian.
4. Zaufanie do Nuneza
Argentyńczyk kompletnie zawiódł przeciwko
Standardowi podczas pierwszego spotkania 1/16 finału Ligi europejskiej,
popełnił kilka błędów przeciwko Zagłębiu Lubin, a mimo to w rewanżu
wybiegł od pierwszej minuty i.. złapał bezsensowną czerwoną kartkę.
3. Zimowa posucha
Bogaty jak na polskie warunki klub nie
kupił zimą ani jednego zawodnika, a gołym okiem było widać, że kilka
pozycji powinno zostać wzmocnionych. Dodatkowo Moskal nie pożegnał się z
paroma piłkarzami, których umiejętności nie są odpowiednie do gry w
zespole Mistrza Polski.
2. Genkow zamiast Bitona
45-latek uparł się, aby posadzić
najlepszego napastnika zespołu na ławce rezerwowych i dawać szanse na
grę wyraźnie słabszemu Genkowowi. Izraelczyk przewyższa Bułgara pod
każdym względem piłkarskiego abecadła i to on był zdecydowanie lepszym
wyborem.
1. Ultradefensywa na Standard
Standard Liege nie był zespołem nie do
przejścia przez krakowską Wisłę, a Moskal wyraźnie nie zauważył słabości
swojego rywala. Wisła już w Krakowie mogła wygrać nawet w dziesiątkę,
jednak na rewanżowe spotkanie trener nie zrobił nic, aby zdecydowanie
zaatakować przeciwnika. Moim zdaniem zmiany powinny zostać
przeprowadzone już w przerwie. W drugiej części gry sytuację na pewno
skomplikowała czerwona kartka, ale wpuszczenie na murawę Bitona przy
takiej bezsilności Standardu dopiero w ostatnim kwadransie woła o pomstę
do nieba.
gdzieś w lutym pisane
.png)
By
10:10
0 komentarze