Open top menu
wtorek, 27 grudnia 2011
Kto nie zmieści się w projekcie?

Jeszcze rok temu kilku z nich stanowiło o sile Malagi. Dzięki petrodolarom od Al-Thaniego zeszli jednak na dalszy plan. Boquerones stać na lepszych i droższych zawodników, a myśląc o kwalifikacji do europejskich pucharów, choć po cichu mówi się o Lidze Mistrzów, klub musi pozbyć się zawodników, którzy prezentują zbyt słaby poziom na elitarne rozgrywki. Za kilka dni rozpoczyna się zimowe okienko transferowe, w którym szykuje się spora wyprzedaż. A więc, kto nie zmieści się w projekcie "Europejska Malaga"? 

Ruben (Bramkarz, 27 lat)
Zacznijmy od goliperów. Willy Cabllero ma pewne miejsce w składzie i nie ma żadnej konkurencji. Młodego Pola nikt nie bierze po uwagę, a Ruben jest po prostu za słaby. Przez czerwoną kartkę Argentyńczyka, ten wystąpił w dwóch spotkaniach, z Levante i Realem Madryt. Puścił siedem bramek i nikt nie ukrywa tego, że chętnie by się z nim pożegnano.

Javier Malagueno (Środkowy obrońca, 29 lat)
W 2010 roku przyszedł za dwa miliony euro, jednak nie spełnił pokładanych w nim nadziei.
Read more
piątek, 23 grudnia 2011
Pucharowy rywal

Wiemy już z kim zmierzy się Real Madryt w 1/8 finału tegorocznej edycji Copa del Rey. Przeciwnikiem obrońców tytułu będzie zespół Málagi.

Real miał łatwą drogę do tej części rozgrywek. W dwumeczu z Ponferradiną piłkarze Mourinho wygrali 7:1. Z kolei Málaga musiała radzić sobie z Getafe. W pierwszym, wyjazdowym spotkaniu wygrali 1:0 po bramce młodego Juanmiego. Rewanż był trudniejszy, choć nic na to nie wskazywało. Gospodarze pierwsi strzelili gola, jednak w drugiej połowie oddali prowadzenie. Bramkę zapewniającą awans do 1/8 w końcowych minutach meczu zdobył rezerwowy, Diego Buananotte.

Ekipa z Costa del Sol ma w swojej kadrze Ruuda Van Nistelrooya, byłego golleadora "Królewskich". Holender nie może złapać jednak formy z dawnych lat i jak na razie strzelił tylko jedną bramkę w rozgrywkach ligowych. Szkoleniowcem Boquerones jest z kolei Manuel Pellegrini, który prowadził Real w czasach pierwszego sezonu projektu "Galaktyczni vol.2".

Przegląd kadry:
Jeszcze kilka sezonów temu Málaga ledwo wiązała koniec z końcem.
Read more
sobota, 17 grudnia 2011
Więcej odwagi

Kto to w ogóle jest? Teraz na pewno spadniemy. Pierwsza liga hej! - takie i inne komentarze pojawiały się po zatrudnieniu trenera Leszka Ojrzyńskiego w Koronie Kielce. Z perspektywy czasu okazało się to trafnym posunięciem zarządu, jednak nikt chyba nie mógł dziwić się tak negatywnemu przyjęciu nowego szkoleniowca.

Ojrzyński przychodził do pogrążonej i tak w sporych kłopotach drużyny, która była murowanym kandydatem do spadku. I ze słabego zespołu zrobił prawdziwą boiskową "bandę świrów." - Trener zaszczepił w nas chęć do walki. Nasze dobre wyniki zawdzięczamy właśnie jemu - mówili piłkarze. Waleczność zaowocowała ósmym miejscem w tabeli T-Mobile Ekstraklasy. Na pewno 99% fanów Złocisto-Krwistych przed pierwszą kolejką wzięłaby tą lokatę w ciemno, jednak po przeanalizowaniu kilku faktów, dochodzę do wniosku, że mogło być zdecydowanie lepiej. Trener jest po prostu.. tchórzem, jeśli chodzi o zabawę taktyką. 

Korona w większości spotkań grała defensywnym ustawieniem z jednym napastnikiem, którym głównie był Maciej Korzym. Korzeń jest jednak typem piłkarza od "czarnej roboty", więc kiedy udało mu się wypracować jakąś sytuację, nie miał jej kto wykończyć. Defensywna taktyka dawała świetne efekty w meczach z takimi zespołami jak Śląsk Wrocław, Lechia Gdańsk, Legia Warszawa czy wisła Kraków. Jednak w spotkaniach z Łódzkim Klubem Sportowym i Cracovią na Arenie Kielc trener powinien pozwolić sobie na więcej.

Obydwa zespoły były na pewno do ogrania, podczas gdy Korona w tych  spotkaniach zdobyła zaledwie jeden punkt. Ani krakowianie, ani łodzianie z pewnością nie przyjeżdżali do Kielc po pewne trzy punkty. Widząc jednak broniącą się Koronę, ŁKS zaatakował i strzelił bramkę po czym cofnął się do defensywy i czekał na kontrataki. A Cracovia? Cracovia była po prostu za słaba nawet żeby pokonać schowaną na własnej połowie Koronę.

Zauważyłem tez bojaźń trenera jeśli chodzi o dokonywanie zmian w trakcie meczu. Wracając jeszcze do pojedynku z Pasami, gołym okiem widać było szansę na trzy punkty, , jednak Korona potrzebowała dodatkowego  żądła. Ojrzyński zdecydował się na wprowadzenie nowego napastnika, w tym przypadku w postaci Michała Zielińskiego, dopiero w 90 minucie. W dodatku była to zmiana za innego snajpera.. 

Podobnie trener postąpił w spotkaniu z Ruchem, gdzie taktyka była kuriozalna. W pierwszych 10 minutach Kielczanie nie wyszli ze swojej połowy, a kiedy raz udało się wyprowadzić kontratak, Zieliński był kompletnie pozbawiony wsparcia. Można grać na kontry, ale jednak potrzeba do tego więcej zawodników, niż jednego szybkiego. Przy wyniku 1:3, trener zmienił Ziela na Korzyma. Pytanie: jak chciał dogonić wynik, grając takim samym ustawieniem? 

Szkoleniowiec Wściekło-Krwistych wziął winę na siebie po tym meczu. Nie miał innego wyjścia, zawodnicy, może oprócz obrońców, nie zawinili. Leszek Ojrzyński zrobił na prawdę świetną robotę, ale przy kilku odważniejszych decyzjach, zespół mógłby zakończyć rundę nawet na miejscu pucharowym. Oczywiście teraz jest dobrze, ale mogło być lepiej. Więc trenerze, odwagi!
Read more
niedziela, 11 grudnia 2011
no image

Wstyd. To właśnie czułem i czuję nadal po wczorajszym el Clasico. Miało być tak pięknie, Real był faworytem, typowano wysokie zwycięstwo, przypominano o legendarnej Manicie. Mówiono, że Ronaldo zamknie usta krytykom i pokaże swoją wyższość nad Messim. Ale co miał pokazać? Przekonałem się, że wyższy jest od niego tylko wzrostem. Ja, antibarcelonista

W tych ważnych meczach to Argentyńczyk się nie spala i zalicza bardzo dobre występy. Może nie strzelił wczoraj bramki, ale kilka jego dryblingów zapadło mi w pamięci. Kompletnie inną sprawą jest to, czy powinien dostać czerwoną kartkę czy nie. Był lepszy. 

Wielkiego mistrza poznaje się w wielkich meczach, a jak zaprezentował się wczoraj CR7? Tak samo jak we wszystkich innych klasykach, może poza Copa del Rey. Mógł sam rozstrzygnąć o losach spotkania, ale zepsuł wszystkie piłki jakie miał. Rzuty wolne? Kiedy uderzał ten ostatni wiedziałem, że trzeci raz trafi w mur. Chora ambicja i chęć pokazania tego, że jest się najlepszym nie pozwoliła mu na oddanie piłki Xabiemu, który na pewno zrobiłby z niej lepszy użytek. To nie był dzień Cristiano. Trzy bramki wbite średniakowi nie zmienią mojego zdania.  

Mourinho powinien go zdjąć w drugiej połowie, ale po prostu nie mógł tego zrobić. Jest zbyt inteligentnym trenerem. Prasa nie zostawiłaby na cracku suchej nitki i obarczyłaby go winą za porażkę. On by tego nie wytrzymał. To nie byłby policzek, to byłby sierpowy. 

Mecz zaczął się dla nas przepięknie, ale Barcelona mogła wyrównać pięć minut później i gdyby nie kapitalny refleks Ikera Casillasa zrobiłaby to. Blaugrana w drugiej połowie grała swoją piłkę i gdybym po raz pierwszy oglądał mecz Barcelony i Realu, pomyślałbym, że gra toczy się na Camp Nou. To smutne, że na Estadio Santiago Bernabéu, przeciwnik robi z nami co tylko chce. 

Nic się nie stało? Przestańmy wmawiać sobie takie bajeczki, bo stało się i to bardzo dużo. Od trzech lat nie potrafimy wygrać w lidze z Barceloną i w każdym spotkaniu jesteśmy o klasę gorsi. Rok temu można było tłumaczyć się młodym zespołem, ale teraz Mourinho nie ma żadnego wytłumaczenia dla kolejnej porażki.
Mogliśmy odskoczyć Barcelonie na dziewięć punktów, a teraz musimy walczy trzypunktową przewagę. To bardzo mało, ale przed nami rewanż na Camp Nou. Jeśli nie potrafimy narzucić swojego stylu gry na własnym boisku, to co dopiero będzie na wyjeździe. 

Może Real gra lepiej niż rok temu, ale od pamiętnego 5:0 wiele w meczach z "Dumą Katalonii" się nie zmieniło. Czuję się tak samo jak rok temu. Nadal nasi zawodnicy są gorsi i spalają się psychicznie. Pewnie gdyby nie błyskawicznie strzelona bramka, po 90 minutach nie mielibyśmy nawet honorowego trafienia.  Mou ma czas do kwietnia, aby coś z tym zrobić. Tylko co? Nawet najlepszy trener na świecie nie ma pomysłu na to jak pokonać genialne pokolenie chłopców z La Masii. Pomysłu nie miałby chyba nawet Vito Corleone.
Read more
sobota, 10 grudnia 2011
no image

Kiedy Semir Stilić przechodził do Lecha Poznań w 2008 roku wszyscy mówili, że to tylko na chwilę, bo za sezon, półtora będzie występował w zdecydowanie silniejszej lidze niż polska. Bośniak jest jednak piłkarzem Kolejorza do dzisiejszego dnia, jednak zapowiada odejście i to prawdopodobnie już zimą. Pytanie: gdzie?

Stilić w 2008 roku grał bardzo dobrze, pozytywne oceny zbierał także w poprzednim sezonie, jednak teraz jego gra nie może zachwycać kibiców. Ma co prawda przebłyski, ale także sporo głupich strat, słabych strzałów itp. To już nie ten zawodnik, dla którego poznańska lokomotywa ma być tylko postojem w dalszej karierze. 

Bośniak nie ma motywacji do dalszej gry w T-Mobile Ekstraklasie. Widać to już od poprzedniej edycji, kiedy w meczach pucharowych wychodziło mu niemal wszystko, natomiast kiedy przychodził czas na ligę, był zdecydowanie słabszym piłkarzem.

Jedyną rzeczą jaka mogła zmotywować Stilicia do pozostania w Polsce jeszcze przez pół roku był awans Bośni i Hercegowiny na EURO. Reprezentacja jednak nie awansowała i pomocnik może sobie pozwolić na odejście do zespołu, w którym nie miałby pewnego miejsca w podstawowym składzie. Bośniak czeka na oferty. Lech także nie zasypuje gruszek w popiele i rozgląda się za następcą swojego głównego playmakera. Miałby zastąpić go gwiazdor Cracovii, Saidi Ntibazonkiza, który, jak już kiedyś pisałem jest za dobry na swój klub. Wszystko rozstrzygnie się w styczniu.
Read more
no image

Kaziu Moskal miał będzie polskim Guardiolą, jednak nie wykorzystał swojej szansy. Zapewne dostałby możliwość prowadzenia drużyny po Maaskancie także w rundzie wiosennej, kiedy wygrałby mecz na własnym boisku z Polonią Warszawa. Spotkanie jednak skończyło się wygraną "Czarnych Koszul."

Od razu wytłumaczę, że określenie "polski Guardiola" jest dla mnie słabe, tak samo jak trener Barcelony. Według mnie Pep nie jest geniuszem, a swoje sukcesy zawdzięcza genialnemu pokoleniu kadrowemu jakim dysponuje Blaugrana. Pewnie wielu z was mnie wyśmieje, ale spójrzcie co się dzieje z Romą. Ją też prowadzi były szkoleniowiec Barcy B. Uwierzę w trenerski talent Guardioli dopiero wtedy, jak osiągnie coś z innym klubem niż FCB.

Wisła po kilku dobrych wynikach przegrała z Polonią i to w dodatku na własnym boisku. Gdyby Biała Gwiazda zdobyła trzy punkty, zarząd nie miałby wielu argumentów do zwolnienia Moskala, a tak mogą zatrudnić upragnionego eksperta z zagrnicy. Czy wyjdzie to na dobre, zobaczymy.

Sytuacja mistrza Polski po średniej jesieni mogła być całkiem dobra, jednak przez porażkę ze stołecznymi taka nie jest. Przy wygranych Lecha i Korony bądź Ruchu, mogą zakończyć ją na szóstej pozycji, która na pewno nie zadowoli Cupiała, dla którego jedyną zadowalająca pozycją jest pierwsza, do której Wisła traci już siedem punktów, a jeśli Śląsk Wrocław wygra, 10. Do mistrzostwa daleko. 

A Polonia radzi sobie coraz lepiej po tym jak przyszłość klubu została przez Wojciechowskiego postawiona pod znakiem zapytania. Głośno mówi się o tym, że "polski szejk" chce kupić sobie Lechię Gdańsk. Ile w tym prawdy nie wiadomo, ale kilka tygodni temu obiecał, że jeśli jego zespół nie znajdzie się na końcu rundy w czołowej trójce, ten sprzedaje klub. O dziwo zawodnicy przypomnieli sobie jak gra się w piłkę i wygrywają mecz za meczem w pięknym stylu. Jeśli nie braknie im motywacji wiosną, powinniśmy oglądać ich w eliminacjach do europejskich pucharów i wcale nie jest wykluczone, że tylko do ligi europejskiej.

Co do drugiego wczorajszego meczu to nie mam za dużo do napisania, bo takie spotkania raczej mnie nie za bardzo interesują.  Jedyne co mogę wam przekazać, to to, że jestem bardzo zaskoczony postawą Podbeskidzia. Zdecydowanie wole oglądać w nastepnym sezonie "Górali" niż Zagłębie Lubin czy Bełchatów.
Read more
środa, 7 grudnia 2011
Wolski superstar


Rafał Wolski powinien bezzwłocznie zostać powołany do reprezentacji Polski. To najbardziej zaawansowany technicznie zawodnik w naszym kraju od dawna, a w dodatku posiadający dużą inteligencję boiskową i niewiarygodna lekkość dryblingu.

Obejrzałem filmik z zagraniami tego młodego zawodnika chyba tylko z tego sezonu. To co on robi to bajka! Kiedy ostatni raz widzieliście tak dobrego polskiego zawodnika w Ekstraklasie? W 2008 roku był Robert Lewandowski, ale już teraz widać, że Wolski jest od niego o poziom albo dwa lepszy. A ma dopiero dziewiętnaście lat. Jako kibic Realu Madryt śledzę wyniki młodych chłopaków grających w Castilli. Muszę wam powiedzieć, że jako scout madryckiej młodzieżówki bezzwłocznie sięgnąłbym po polskiego pomocnika. Skoro radzi sobie świetnie w T-Mobile Ekstraklasie z obrońcami, którzy tylko czekają na jego nogi. Nie mogą go jednak złapać. Kiedyś, kiedy Wisła Kraków grała w eliminacjach Ligi Mistrzów z Barceloną, Radosław Sobolewski powiedział, że sfrustrowany chciał "wyciąć" Xaviego. Nie mógł jednak ich wyłapać! Tak teraz jest z Wolskim, nie pisze tylko o lidze polskiej, ale także o europejskich pucharach.

Jeśli 19-latek dalej będzie się tak rozwijał, sądzę, że ma spore szanse na piękną międzynarodową karierę, w klubie zdecydowanie lepszym niż Borussia Dortmund. Zresztą, zobaczcie sami i zrozumiecie, dlaczego tak zachwycam się tym zawodnikiem.
Read more