Open top menu
niedziela, 27 listopada 2011
no image

Lech Poznań nie potrafi wygrać, a co gorsza nawet strzelić bramki od pięciu kolejek. Kolejorz przed chwilą przegrał na własnym boisku z Widzewem Łódź.

Chyba najwyższy czas, aby Andrzej Kadziński wstrząsną zespołem zwalniając Bakero. Hiszpan absolutnie nie radzi sobie z drużyną. Mając taki potencjał kadrowy powinien ogrywać drużynę za drużyną i walczyć o mistrzostwo Polski. Nie potrafi jednak go wykorzystać. Jeśli Bakero po tej kolejce zostanie na swoim stanowisku, będzie to oznaczać, że Kadziński to dupa, a nie prezes. 

Ciekawe było bardzo tłumaczenie braku powołania dla Niki Dzalamidze. Widzew swoją decyzję argumentuje tym, że piłkarz jest w słabej formie. Czyżby ta słaba forma była przenośnią do chęcia odejścia do lepszego zespołu? 

No, muszę po prostu to napisać. Moja Korona wygrała z faworyzowaną Legią po bardzo emocjonującym spotkaniu. Nie pozostaje nic innego jak po prostu bić brawo. Zauważyłem, że jeśli tak dalej pójdzie, to Vlastimir Jovanović długo już w Kielcach nie pogra. To jak Bośniak mija rywali w środku pola jest fenomenalne. Jego łatwość dryblingu zadziwia mnie co tydzień. Cieszy także bardzo dobry występ Malarczyka no i decyzje taktyczne Ojrzyńskiego. Może trener czyta mojego bloga? Cóż, po raz pierwszy podjąłbym takie same. 
Read more
sobota, 26 listopada 2011
Szansa dla Kuby

Dla mało zorientowanych Jakub Błaszczykowski powinien w tym momencie być najszczęśliwszym polskim piłkarzem na ziemi. Jest przecież kapitanem reprezentacji Polski, w której wiedzie główną rolę. Piłkarz jednak nie może mieć żadnych powodów do zadowolenia, bo gdyby Franciszek Smuda był choć w małym stopniu konsekwentny, to Kuba nie zagrałby na zbliżających się wielkimi krokami Mistrzostwach Europy.

Smuda zapowiadał, że u niego nie będą grac zawodnicy, którzy w swoich klubach siedzą na ławce rezerwowych. Franz konsekwentny jednak nie jest, więc Kuba spokojnie może liczyć na to, że jego rola w kadrze narodowej (tak, już narodowej, bo Orzełek wrócił) się nie zmieni. Gorzej jest w klubie, bo Błaszczykowskie nie może liczyć na regularne występy w barwach mistrza Niemiec, ponieważ przegrał konkurencję z młodym Mario Goetze. 

Kapitan reprezentacji Polski wielokrotnie powtarzał, że obserwowanie spotkań z wysokości ławki bądź trybun go nie satysfakcjonuje. Jego ambicja jest ogromna i chce grać, nawet w słabszym zespole. Słabszym, ale nie bez przesady. Błaszczykowski jednoznacznie dał do zrozumienia, że powrót do ligi polskiej w tym momencie nie wchodzi w grę. 

Co najgorsze, władze Borussii nawet nie myślą o oddaniu Kuby do innego zespołu. - W tej chwili nie ma takiego tematu - mówi Michael Zorc, dyrektor sportowy BVB.Niemiecka prasa informuje, że w grę nie wchodzi nawet wypożyczenie polskiego pomocnika. 

Jak widać dobra postawa w reprezentacji i ambicja zostawiana na treningach dają Kloppowi do zrozumienia, że Błaszczykowski nadal jest potrzebnym piłkarzem. Mimo to nie powołał go na mecz z Bayernem, a przeciwko Arsenalowi nie dał nawet powąchać murawy. Jest jednak dobra wiadomość. Goetze w środę złapał kontuzje, która prawdopodobnie wyeliminuje go z prestiżowego spotkania przeciwko Schalke 04. 

Przeciwko The Gunners zastąpił go Ivan Perisic, jednak spisał się bardzo słabo i w dodatku zawalił bramkę na 2:0. Jeśli informacje o stanie zdrowia młodego Niemca się potwierdzą, a Klopp będzie miał takie samo zdanie o występie Perisicia jak ja, to Kuba powinien jutro wybiec na murawę Signal Iduna Park i pokazać na co go stać. Czy nawet dobry występ zmieni coś w sytuacji klubowej Błaszczykowskiego? Wydaje się, że pomóc może mu tylko jedno, a mianowicie odejście Goetze do innego zespołu. Ponoć Arsene Wenger proponuje za niego 40 milionów euro, ale działacze Borussii jak na razie konsekwentnie dementują wszystkie plotki. Wydaje się jednak, że to zwykła gra na podbicie ceny. Wszystko rozstrzygnie się w styczniu.
Read more
piątek, 25 listopada 2011
no image

Grzegorz Lato mógł być zapamiętany jako wielki piłkarz i jedyny polski król strzelców Mistrzostw Świata. Jak jednak zapadnie w pamięci? Jako oszust, wsiok i łapówkarz. 

- Mam czyste sumienie. To manipulacja w stosunku do mojej osoby. W każdej chwili jestem do dyspozycji. Jeśli chodzi o sprawy działki i siedziby, powiedziałem, że decyzje podejmie zarząd i za kilka dni będzie informacja, kto wygrał. Były przecież powołane specjalne komisje. Nie mam sobie nic do zarzucenia - mówi Lato.

- Mam czyste sumienie. Nie mam sobie nic do zarzucenia - Grzesiu, kończ waść, wstydu sobie i polskiej piłce nożnej oszczędź.
Read more
czwartek, 17 listopada 2011
no image

Prawdopodobnie nie pisałbym tego tekstu gdyby nie mecz Legii z Koroną Kielce w rundzie jesiennej poprzedniego sezonu. Właśnie wtedy nastąpiło odrodzenie serbskiego pomocnika.  Miro pewnie teraz kopałby piłkę gdzieś w ojczyźnie, jednak tak to się nie stało.

Radović jak i cała Legia wtedy nie przypominała tej z trwającego obecnie sezonu. Podopieczni Macieja Skorży grali bez polotu i głupio tracili punkty. Trener chwytał się już wszystkiego i zdesperowany przesuną Radovicia bliżej środka pola. Jak się potem okazało, to był to strzał w dziesiątkę. Bratko rozegrał coś więcej niż kapitalne spotkanie, strzelając dwa gole i wypracowując, jak się potem okazało, niesłuszną czerwoną kartkę dla Zbigniewa Małkowskiego.

Od tamtego meczu gra Legii uległa poprawie, a jej motorem napędowym został właśnie Rado. Latem na Łazienkowską trafił kolejny Serb, zdecydowanie bardziej znany od bohatera tego felietonu, Danjel Ljuboja. Były piłkarz m.in: PSG i Stuttgartu niejednokrotnie podkreślał, że do podpisania kontraktu nakłaniał go właśnie Radović. Serbowie tworzą wspaniały duet piłkarski na boisku jak i koleżeński poza nim.

Radović to nominalny pomocnik, a Ljuboja napastnik, jednak gołym okiem widać wymienność pozycji między nimi. Stołeczna drużyna czerpie z tego ogromną korzyść. Grają prawie na pamięć i to głównie dzięki nim Legia jest tu gdzie jest. To odważna teza, ale potwierdzona solidnym argumentem. CWKS w Lidze europejskiej i T-Mobile Ekstraklasie strzelił w sumie 26 bramek. Aż 18 z nich zdobył serbski duet. To zdecydowanie ponad 50%, więc nie można nazwać tego inaczej niż świetny wynik. 

Radović przeszedł ogromną drogę w niecały rok. Od pośmiewiska i piłkarza wypalonego, do jednego z trzech najlepszych obcokrajowców w lidzie polskiej, bo właśnie otrzymał nominację do prestiżowego plebiscytu tygodnika Piłka Nożna. Jego rywalami są Maor Melikson i Artiom Rudniev. Gdyby jednak była przyznawana nagroda za "odrodzenie roku", wynik mógłby być tylko jeden.
Read more
sobota, 12 listopada 2011
Rodrigo nie myśli o powrocie

Rodrigo to zawodnik Realu Madryt przebywający obecnie na wypożyczeniu w Benfice. Ostatnio bardzo dobrze mu się wiedzie. Strzelił trzy bramki reprezentacji Estonii U21.

"Jestem bardzo zadowolony. Mam nadzieję, że uda mi się to powtórzyć podczas poniedziałkowego spotkania ze Szwajcarią. Gole mnie uszczęśliwiają. Szybko strzelona bramka pomogła nam ustawić sobie tamten mecz. Pozostaje tylko sobie pogratulować", powiedział zawodnik.

W tym sezonie Rodrigo zachwyca formą także kibiców Benfiki, nie tylko młodzieżowej reprezentacji Hiszpanii. "Sprawy toczą się coraz lepiej. Powoli zdobywam zaufanie szkoleniowca. Wszystko idzie w dobrym kierunku, mam nadzieje, że będzie tak jak najdłużej." Napastnik nie jest samolubem. "Bramki są oczywiście bardzo ważne, ale ja cieszę się z tego, że pomagam drużynie."

"Kibice mnie ciągle wspierają, dlatego, że jak na razie czytają o mnie w samych superlatywach. Benfica to bardzo medialny klub. Wszystko co go otacza jest podejmowane dyskusji. To porównywalne to tego co dzieje się z Realem i Barceloną w Hiszpanii."

Los Blancos wypożyczając Rodrigo do Portugalii zawarli klauzulę wykupu za dziesięć milionów euro. Piłkarz jednak nie skupia się na możliwości powrotu do Madrytu. "To dla mnie nie ma znaczenia. Chcę grać w piłkę i rozwijać się z dnia na dzień.  Tutaj mówi się, że opcja mojego powrotu nie istnieje, w Hiszpanii przeciwnie. Nie wiadomo w co wierzyć", twierdzi.

Choć Rodrigo strzela bramki dla młodzieżowych reprezentacji la furia roja, to w przyszłości może grać dla Brazylii. "Gram tutaj i nikt mnie do tego nie zmusza. Chcę występować dla Hiszpanii U21 i pomóc w zakwalifikowaniu się na EURO. Celem jest także rozwój piłkarski", zakończył.
Read more
Obrona do wymiany

Na temat nowych koszulek reprezentacji PZPN wszystko zostało chyba już powiedziane, więc trudno żebym o tym pisał coś ciekawego. 

Pani  rzecznik polskiego związku twierdzi, że - Przeprowadziliśmy ankietę odnośnie loga i ankietowanym się podobało. Nie wiem czy dokładnie takich słów użyła, ale sens jest taki sam. Kurwa! Co z tego, że logo się podoba. Jest ładne, mi tez się podoba, ale nie na koszulce reprezentacji Polski. PZPN chyba przyznał się, że to już nie jest nasza kadra narodowa, tylko zbieranina przypadkowych zawodników, niechcianych w reprezentacjach silniejszych krajów.

No bo nie oszukujmy się, co takiemu Ojgenowi czy Perquisowi zależy na Białym Orle? Młodzi chłopcy  zawsze marzyli o grze z Orzełkiem na piersi, a teraz będą marzyć o czym? O grze z logiem jakiegoś beznadziejnego pr-owskiego zagrania. Parodia.

Co do meczu z Włochami to nie zmienia się nic. Italiani bez większego problemu ograli naszą kadrę 2:0, a mogli wyżej, jednak chyba nie chcieli wykorzystywać wszystkich prezentów od naszych obrońców. Nadal potrzebny jest lewy obrońca i stoper. Francuz jest po prostu słaby, a Wawrzyniak to ligowiec. Obaj zawalili po bramce. Peszko także potwierdził, że do jego zadań powinno jedynie należeć wchodzenie z ławki na ostatnie minuty . Grosicki!

Stadiony mamy piękne, ale atmosfera na nich jest tak piknikowa, że aż rzygać się chce. Nigdy nie spodobają mi się kibice cykający sobie fotki na facebooki itp., a nie wspierający naszą reprezentację. Piknik pełną gębą. W sumie to chyba jednak nie kibice reprezentacji Polski, a PZPNu. Szkoda, nie tak wyobrażałem sobie nasze trybuny na EURO.
Read more
niedziela, 6 listopada 2011
no image

Beznadziejna Wisła przegrała z beznadziejną Cracovią. Jedyną bramkę spotkania strzelił Van Der Biezen.

czas umierać...
Read more
no image

Korona przegrała zremisowała 2:2 z Bełchatowem. Zremisowała i to w dodatku bardzo frajersko, a zapowiadało się bardzo dobrze. Gdyby nie głupota Jacka Kiełba, bo tak trzeba to nazwać, to pewnie spokojnie byśmy wygrali. Niestety, ale Ryba oprócz włosów, to stracił chyba także rozum. 

Kielczanie prowadzili grę, wygrywali 1:0, jednak przez szczeniackie zachowanie wypożyczonego z Lecha zawodnika musiała grać w dziesiątkę. Nie jest tak, że nagle nie lubię Ryby i mówię, że to słaby zawodnik, bo tak nie jest. Kiełb to zawodnik, który spokojnie mógłby grać w reprezentacji Polski. Jego zachowanie było jednak szczeniackie. Wiedział, że ma żółtą kartkę, a prawie pobił Kosowskiego, jeszcze na oczach sędziego!

Mimo gry w osłabieniu, Korona strzeliła bramkę na dwa do zera. Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego powinni wygrać nawet 5:0, jednak przez rażącą nieskuteczność frajersko zremisowali. No właśnie, pytanie, czy zremisowanie spotkania grając przez dłuższy czas w osłabieniu jest frajerstwem? Można się kłócić, jednak w tym przypadku, patrząc na ilość sytuacji, to jednak zawodnicy Korony zagrali jak frajerzy.

Ojrzyński na druga połowę wprowadził szybkiego Michała Zielińskiego. Zielu mógł ustrzelić hat-tricka, jednak był po prostu beznadziejny. Korona ma papiery na miejsce w pierwszej piątce, ale działacze muszą spełnić jeden, a właściwie to dwa bardzo ważne warunki, aby spróbować zagościć na dłużej w górze tabeli.

Pierwszy jest bardzo prosty. Z klubu musi odejść Łukasz Cichos. Ten piłkarz co prawda nie gra zbyt często, ale jak już dostaje szansę, to nie potrafi jej wykorzystać. Wolę i za pewne nie tylko ja, aby zamiast niego w kadrze znalazł się wychowanek.

Drugi i zdecydowanie ważniejszy warunek to kupno na prawdę dobrego napastnika. Jest co prawda Korzym i Zieliński, ale ten pierwszy to zawodnik, który moim zdaniem lepiej radzi sobie jako pomocnik, a Zielu jest coraz bardziej nieskuteczny. Za sprawą niskiego budżetu klub ze Ściegiennego nie może pozwolić sobie na wydanie dużej kwoty. Szczęścia może trzeba poszukać w pierwszej lidze?

W barwach Górnika Łęczna szaleje Nildo França Júnior 'Nildo'. Brazylijczyk strzelił już jedenaście bramek. To zadowalająca liczba. Jeśli władze nie będą chciały ryzykować z zagranicznym piłkarzem, jest jeszcze jeden bardzo ciekawy kandydat. Jakub Świerczok z Polonii Bytom może pochwalić się takim samym dorobkiem strzeleckim jak Nildo. Ślązak ma dopiero dziewiętnaście lat, więc sprowadzenie go byłoby świetną inwestycją w przyszłość. Są też piłkarze z wygasającymi kontraktami, którzy z chęcią przyjęliby propozycję z Kielc.

Leszek Ojrzyński to dobry trener. Mimo to muszę zganić go za niektóre decyzje kadrowe. Pierwszą, która mi się nie podoba, jak się za pewne domyślacie jest wpuszczanie na boisko Łukasza Cichosa. Cóż, nie oszukujmy się, to jest piłkarz co najwyżej na pierwszą ligę. Ojrzyński za to nie wiem dlaczego nie chce wpuścić na boisko Jakuba Bąka, który wyróżnia się w rozgrywkach Młodej Ekstraklasy. Sądzę, że byłoby to lepsze posunięcie niż Papka.

Były sternik Zagłębia Sosnowiec denerwuje mnie także przeprowadzaniem zmian i taktyką. Wydaje mi się, że pomimo wyglądu przypominającego borowca to tchórz. Obserwuję kiedy Ojrzyński wprowadza na boisko zawodników i nigdy się z nim nie zgadzam. Przykładowo w meczu z ŁKS, kiedy Korona spokojnie mogła wygrać, szkoleniowiec posyła do ataku tylko jednego napastnika. Chyba nie tak to powinno być. Co do zmian, to często Ojrzyński wpuszcza na boisko świeżego zawodnika w okolicach 80 minuty. Trochę za późno, a jak już jest to Cichos, to zostawiam to bez komentarza.

Jeszcze wróćmy do poprzedniej kolejki. Kiełba, który rozgrywał na prawdę dobre zawody i był chyba najlepszy na murawie zastępuje Papka. A cóż ten młody piłkarz może zrobić? Nic. Trochę żali wylałem, ale wcale nie jest mi lepiej.Obym za dwa tygodnie pisał o poprawie naszej gry.
Read more
sobota, 5 listopada 2011
no image

Kamil Grosicki jest najlepiej radzącym sobie Polskim zawodnikiem w lidze tureckiej. Polak strzelił w tej kolejce bramkę liderującemu Fenerbachce, w poprzedniej pokonał bramkarza Besiktasu.

Pytanie, dlaczego Smuda nie powołuje tego błyskotliwego skrzydłowego do reprezentacji Polski? Ze względu na trudny charakter? A co to ma do rzeczy. Taki zawodnik jest potrzebny naszej kadrze narodowej. Jeśli nie wiecie dlaczego, to przypomnijcie sobie występ Peszki przeciwko Niemcom. 

Wychowanek Pogoni Szczecin, jest szybki, dynamiczny, ma łatwość dryblingu i jest także skuteczny. To właśnie elementy, jakich brakuje kadrze. Zawodnicy o takiej charakterystyce bardzo często nawet wchodząc z ławki na ostatnie minuty rozstrzygają o losach spotkania. On na pewno będzie przydatne na EURO.

Odpowiedź na pytanie jest prosta. Smudzie po prostu nie chce się lecieć do Turcji, aby obejrzeć poczynania "Grosika". Franz, po co jechać, jak już ci się nie chce, to wyślij powołanie w ciemno. To będzie na pewno dobra decyzja.
Read more