Szczery, elegancki, dobrze wykształcony, kulturalny - taki jest Manuel Pellegrini. Trener Malagi jest inny w świecie piłki nożnej. "Tak zostałem wychowany i taki jestem", mówi w wywiadzie dla FIFA.com.
Trwający sezon jest jego ósmym na hiszpańskiej ziemi. Pięć lat prowadził Villarreal, rok Real Madryt, a od poprzedniego sezonu po chwilowym urlopie jest wodzem Malagi. Jego pierwszą misją było utrzymanie zespołu w najwyższej klasie rozgrywkowej. Teraz jednak plany są zdecydowanie bardziej ambitne.
W ekskluzywnym wywiadzie dla oficjalnej strony FIFA, Chilijczyk odpowiadał na szereg różnych pytań.
Co najbardziej kręci cię w piłce nożnej?
Moje uczucie do futbolu napędza mnie co niedzielę. Szczerze mówiąc niedziela jest moim ulubionym dniem na rozegranie spotkania. Ta adrenalina jest wspaniała. Najlepszą rzeczą w piłce nożnej, przynajmniej dla mnie, jest konkurencja.
A co jest najgorsze?
Jest kilka takich rzeczy. Ja najbardziej nie lubię budzić się następnego dnia ze świadomością, że przegraliśmy. Po meczu jesteś pełen emocji i nie roztrząsasz przegranej. Inaczej jest następnego dnia, kiedy musisz wszystko przyjąć na spokojnie.
Jak udaje ci się zachować zimną krew w obliczu wzlotów i upadków?
Musisz mieć poczucie równowagi i być pewnym siebie. Trzeba też być selektywnym jeśli chodzi o komentarze. Np. w prasie jest wiele wypowiedzi różnych osób. Ja czytam tylko te, które warto sprawdzić.
Jesteś spokojnym człowiekiem. Co może wyprowadzić cię z równowagi?
Brak szacunku i brak zaangażowania. Nie mogę tego znieść.
To już twój trzeci hiszpański klub.
Jestem wdzięczny za zaufanie jakim mnie tutaj darzą. Cieszę się z tego powodu, gdyż nie ma wielu szkoleniowców z Ameryki Południowej, którzy osiągają sukcesy w Hiszpanii. Oczywiście praca w Villarreal była całkowicie inna, gdyż była to moja pierwsza posada tutaj. Poziom odpowiedzialności w Maladze jest już całkowicie inny. Pracuję w Hiszpanii od ośmiu lat, wyrobiłem sobie markę i nie mogę zawieść oczekiwań. Nasz cel to zakwalifikowanie się do europejskich pucharów, a ja czuję mnóstwo odpowiedzialności na moich barkach.
Europejskie rozgrywki. Do klubu latem trafiło wielu nowych zawodników, ale czy to realistyczny cel? W poprzednim sezonie walczyliście o utrzymanie.
Jedyny realistyczny cel to próbowanie zwycięstwa w każdym kolejnym meczu. Trzeba być ostrożnym jeśli chodzi o wyznaczanie sobie celów. Wiadomo, że chcemy być wysoko, ale jeśli podejdziemy do tego zbyt optymistycznie to może to prowadzić do frustracji.
Jak radzicie sobie z dodatkową presją spowodowaną przyjściem wielu klasowych graczy?
Jestem zadowolony, że tak dużo się od nas oczekuje. Na razie wszystko jest w porządku, jednak potrzebujemy jeszcze trochę czasu na całkowite zgranie. Zespoły takie jak Atletico, Sevilla, Valencia czy Villarreal w tamtym sezonie były mocniejsze od nas i nie potrzebowały tylu wzmocnień. Myślę jednak, że powinniśmy być dla nich konkurencją.
Mimo waszych wysiłków, Real i Barcelona są chyba na razie nie do doścignięcia.
W piłce nożnej nie ma miejsca na spekulacje. Nie ma wątpliwości, że te dwa zespoły są od nas lepsze. Wszystkie pozostałe drużyny marzą o zrównaniu się z nimi. Teraz zaczynamy nowy projekt i wspaniale byłoby osiągnąć sukces już na początku. Celem tego przedsięwzięcia jest jednak rozwój z roku na rok.
Jak ocenia pan szanse Chile na awans do Mistrzostw Świata w Brazylii w 2014 roku?
Pod warunkiem, że awansują przewiduje im świetny turniej, ponieważ w reprezentacji gra pokolenia młodych i utalentowanych zawodników występujących w silnych klubach. Niektórzy zawodnicy są na prawdę świetni. Nasza kadra poczyniła spore postępy dzięki pracy Marcelo Bielsy a teraz Claudio Borghiego.
Jednym z liderów kadry jest Alexis Sanchez. Jak skomentujesz jego transfer do Barcelony?
To dla nich świetne wzmocnienie. To młody, aczkolwiek doświadczony już zawodnik, dzięki trzem sezonom w Serie A. To doskonałe wzmocnienie kadry Barcelony, a także korzystny transfer dla reprezentacji Chile. Doświadczenie zdobyte tutaj przeniesie do kadry.
Twoje nazwisko często jest wymieniane w stosunku do objęcia reprezentacji Chile w przyszłości.
Każdy trener kiedy osiągnie już pewien moment chce poprowadzić swój kraj. Teraz jednak jestem w Maladze i jestem szczęśliwy mając 4-letni kontrakt. Bardzo prawdopodobne, że to będzie moja ostatnia praca w Europie. Zobaczymy co będzie dalej.
Trwający sezon jest jego ósmym na hiszpańskiej ziemi. Pięć lat prowadził Villarreal, rok Real Madryt, a od poprzedniego sezonu po chwilowym urlopie jest wodzem Malagi. Jego pierwszą misją było utrzymanie zespołu w najwyższej klasie rozgrywkowej. Teraz jednak plany są zdecydowanie bardziej ambitne.
W ekskluzywnym wywiadzie dla oficjalnej strony FIFA, Chilijczyk odpowiadał na szereg różnych pytań.
Co najbardziej kręci cię w piłce nożnej?
Moje uczucie do futbolu napędza mnie co niedzielę. Szczerze mówiąc niedziela jest moim ulubionym dniem na rozegranie spotkania. Ta adrenalina jest wspaniała. Najlepszą rzeczą w piłce nożnej, przynajmniej dla mnie, jest konkurencja.
A co jest najgorsze?
Jest kilka takich rzeczy. Ja najbardziej nie lubię budzić się następnego dnia ze świadomością, że przegraliśmy. Po meczu jesteś pełen emocji i nie roztrząsasz przegranej. Inaczej jest następnego dnia, kiedy musisz wszystko przyjąć na spokojnie.
Jak udaje ci się zachować zimną krew w obliczu wzlotów i upadków?
Musisz mieć poczucie równowagi i być pewnym siebie. Trzeba też być selektywnym jeśli chodzi o komentarze. Np. w prasie jest wiele wypowiedzi różnych osób. Ja czytam tylko te, które warto sprawdzić.
Jesteś spokojnym człowiekiem. Co może wyprowadzić cię z równowagi?
Brak szacunku i brak zaangażowania. Nie mogę tego znieść.
To już twój trzeci hiszpański klub.
Jestem wdzięczny za zaufanie jakim mnie tutaj darzą. Cieszę się z tego powodu, gdyż nie ma wielu szkoleniowców z Ameryki Południowej, którzy osiągają sukcesy w Hiszpanii. Oczywiście praca w Villarreal była całkowicie inna, gdyż była to moja pierwsza posada tutaj. Poziom odpowiedzialności w Maladze jest już całkowicie inny. Pracuję w Hiszpanii od ośmiu lat, wyrobiłem sobie markę i nie mogę zawieść oczekiwań. Nasz cel to zakwalifikowanie się do europejskich pucharów, a ja czuję mnóstwo odpowiedzialności na moich barkach.
Europejskie rozgrywki. Do klubu latem trafiło wielu nowych zawodników, ale czy to realistyczny cel? W poprzednim sezonie walczyliście o utrzymanie.
Jedyny realistyczny cel to próbowanie zwycięstwa w każdym kolejnym meczu. Trzeba być ostrożnym jeśli chodzi o wyznaczanie sobie celów. Wiadomo, że chcemy być wysoko, ale jeśli podejdziemy do tego zbyt optymistycznie to może to prowadzić do frustracji.
Jak radzicie sobie z dodatkową presją spowodowaną przyjściem wielu klasowych graczy?
Jestem zadowolony, że tak dużo się od nas oczekuje. Na razie wszystko jest w porządku, jednak potrzebujemy jeszcze trochę czasu na całkowite zgranie. Zespoły takie jak Atletico, Sevilla, Valencia czy Villarreal w tamtym sezonie były mocniejsze od nas i nie potrzebowały tylu wzmocnień. Myślę jednak, że powinniśmy być dla nich konkurencją.
Mimo waszych wysiłków, Real i Barcelona są chyba na razie nie do doścignięcia.
W piłce nożnej nie ma miejsca na spekulacje. Nie ma wątpliwości, że te dwa zespoły są od nas lepsze. Wszystkie pozostałe drużyny marzą o zrównaniu się z nimi. Teraz zaczynamy nowy projekt i wspaniale byłoby osiągnąć sukces już na początku. Celem tego przedsięwzięcia jest jednak rozwój z roku na rok.
Jak ocenia pan szanse Chile na awans do Mistrzostw Świata w Brazylii w 2014 roku?
Pod warunkiem, że awansują przewiduje im świetny turniej, ponieważ w reprezentacji gra pokolenia młodych i utalentowanych zawodników występujących w silnych klubach. Niektórzy zawodnicy są na prawdę świetni. Nasza kadra poczyniła spore postępy dzięki pracy Marcelo Bielsy a teraz Claudio Borghiego.
Jednym z liderów kadry jest Alexis Sanchez. Jak skomentujesz jego transfer do Barcelony?
To dla nich świetne wzmocnienie. To młody, aczkolwiek doświadczony już zawodnik, dzięki trzem sezonom w Serie A. To doskonałe wzmocnienie kadry Barcelony, a także korzystny transfer dla reprezentacji Chile. Doświadczenie zdobyte tutaj przeniesie do kadry.
Twoje nazwisko często jest wymieniane w stosunku do objęcia reprezentacji Chile w przyszłości.
Każdy trener kiedy osiągnie już pewien moment chce poprowadzić swój kraj. Teraz jednak jestem w Maladze i jestem szczęśliwy mając 4-letni kontrakt. Bardzo prawdopodobne, że to będzie moja ostatnia praca w Europie. Zobaczymy co będzie dalej.
.png)
By
22:44
0 komentarze