"Koniec dobrej passy", "powtórka z poprzedniego sezonu", takie i inne komentarze można znaleźć w internecie czy prasie po piątkowym spotkaniu Korony Kielce z Zagłębiem Lubin. Złocisto-Krwiści przegrali 3:1 po bardzo słabej grze. Ja jednak jestem spokojny.
Przyczyny porażki nie trzeba szukać bardzo daleko. Wystarczy jedynie spojrzeć na podstawową jedenastkę jaką wystawił Leszek Ojrzyński. Nie można złościć się na trenera, ponieważ wystawił chyba najlepszy skład jaki miał do dyspozycji. W piątek idealnie było widać, jak krótka jest ławka rezerwowych Korony. Szczerze mówiąc, nie ma jej wcale.
Czterech zawodników stanowiących o trzonie zespołu było zawieszonych. W defensywnie zabrakło kapitana, Kamila Kuzery. W środku pola brakło Vlastimira Jovanovicia. Bez niego Vuković jest gorszym zawodnikiem, przynajmniej w moim odczuciu. Ta para świetnie współpracuje. Na skrzydle nie szalał Paweł Sobolewski. Zastąpił go nieopierzony wychowanek Bartosz Papka. Może to być materiał na solidnego ligowca, ale debiutu na pewno nie zaliczy do udanych.
Maciej Korzym także nie miał odpowiedniego zastępcy. Po meczu nurtowało mnie pytanie, jak taki zawodnik jak Łukasz Cichos może grać na poziomie Ekstraklasy? Nie dość, że nie umie opanować prostej piłki, to chyba nawet ja jestem od niego szybszy. Poza tym nie widziałem u niego chęci i serca do gry, które w tym sezonie jest główną cechą Korony.
Obserwuję go już od kilku spotkań. Pierwszy jego występ w trwającym sezonie był krótki. Ojrzyński dał mu trzy minuty w spotkaniu ze Śląskiem Wrocław. Cichos miał piłkę przy nodze dwa razy. Najpierw z łatwością dał sobie ją odebrać, a później zmarnował stuprocentową okazję na przypieczętowanie wyniku. Ja już wtedy go skreśliłem, szkoda, że nie zrobił tego trener.
Kolejny beznadziejny występ tego napastnika miał miejsce przeciwko Lechii Gdańsk. Dostał ok. 20 minut na pokazanie swoich umiejętności. Koledzy stworzyli mu dwie okazje do umieszczenia piłki w siatce, ten oczywiście przestrzelił, nawet do pustej bramki.
Weszło! po piątkowym spotkaniu napisało, że Piotr Gawęcki powinien rzucić futbol. Moim zdaniem rozbrat z piłką, przynajmniej na poziomie Ekstraklasy, jest wręcz obowiązkiem Cichosa. Jeśli miałbym wskazać najgorszego napastnika ligi polskiej, długo bym się nie zastanawiał.
Korona nie miała prawa uzyskać dobrego wyniku grając takim składem. Sądzę, że gdybyśmy grali taką jedenastką od początku sezonu, teraz plasowalibyśmy się w najniższych rejonach tabeli. Mówienie o kryzysie jest co najmniej nie na miejscu. Z Lechem, na trudnym terenie chłopcy Ojrzyńskiego prezentowali się przyzwoicie, a z Zagłębiem wyszedł brak solidnych rezerwowych. Na ŁKS wrócą Jova, Korzym, Kuzera i Sobolewski, więc jestem spokojny o trzy punkty. Wy też bądźcie.
weszło!
![]() |
| Jacek Kiełb ma uzasadnione pretensje do Łukasza Cichosa. |
.png)
By
08:46

0 komentarze