Open top menu
sobota, 29 października 2011
no image

 Wczoraj rozegrano pierwszy mecz na trzeciej polskiej otwartej arenie na finały EURO 2012. Stadion Miejski zapełnił się w ponad 40 tysiącach, prezentuje się także bardzo, bardzo ładnie. To chyba jeden z najładniejszych, według mnie stadionów w Polsce.

Wszystko pięknie, podczas meczu wydaje się jakby oglądało się spotkanie Bundesligi. Właśnie, słowo wydaje się jest kluczowe. Co z tego, że na trybunach zasiądzie taka masa kibiców (za trzy lata na obiekcie będzie się pojawiać 15 tysięcy). W środku jednak, nie na trybunach,  na murawie nie zmienia się nic. Zawodnicy nadal mają problem z przyjęciem piłki, z oddaniem dobrego strzału, a sędziowie nadal nie potrafią podjąć dobrych decyzji.

Wydaje mi się, że bramka Voskampa nie powinna zostać uznana, ze względu na uniemożliwienie bramkarzowi interwencji. Nie został podyktowany także ewidentny rzut karny. Wiśniewski co prawda szukał jedenastki, ale został zahaczony. przez bramkarza WKSu, co uniemożliwiło mu dojście do piłki.

Zmieniają się stadiony. W środku areny, oprócz kibiców, nie zmienia się nic.
Read more
poniedziałek, 24 października 2011
no image

Oh my God, mówią panny co naoglądały się za dużo MTV, rapował kiedyś Mes. Tak samo pewnie zareagowały kibicki Manchesteru United oglądając spotkanie derbowe z City. 

"Czerwone Diabły" zebrały srogie lanie od sąsiadów i to w dodatku na własnym stadionie. Podopieczni Robeto Manciniego robili z zawodnikami w czerwonych strojach zupełnie co chcieli. Ci wyglądali tak jakby ktoś wytłumaczył im jak gra się w piłkę dopiero pół godziny przed pierwszym gwizdkiem. 

Patrząc na to, jak David Silva ogrywa w polu karnym Andersona, zastanawiam się jak ósemka United może grać na takim poziomie. - To był najgorszy mecz w mojej karierze piłkarskiej i trenerskiej. Nadal nie mogę w to uwierzyć - mówił na pomeczowej konferencji prasowej sir Alex Ferguson.

Fergie zawsze powtarzał, że dla niego największym rywalem jest Liverpool. Być może jest to czas, aby zmienić postrzeganie rywala zza miedzy. City ma pięć punktów przewagi nad drugim zespołem w tabeli. Jeśli "Obywatele" utrzymają dobrą formę przez dłuższą część sezonu, to mówię to z bólem, mają szansę na Mistrzostwo Anglii.

Niektórzy, wyjątkowo pesymistycznie nastawieni kibice United mogli przewidywać derbową porażkę. Może nie aż w takim stopniu, ale jednak. Czerwone Diałby nie zachwycają od zremisowanego 3:3 meczu z Bazyleą. Później trzy średnie spotkania z Liverpoolem, Norwich czy Otelulem. W tym czasie City wygrało trzy mecze z rzędu zdobywając w nich razem 10 goli.

Na Eastlands nikt nie ma zamiaru płakać za Carlosem Tevezem. Kapryśnego Argentyńczyka zastępują Edin Dzeko i Balotelli. Jak się okazuje, są nawet od niego lepsi. Apacz ponoć dostał już lukreatywną ofertę z Tottehamu. Zarobki na pewno będzie musiał zmniejszyć. 

Kibice ManU wyśmiewali Arsenal po porażce 8:2 w Teatrze Marzeń. Teraz odwet mogą wziąć na nich fanatycy Kanonierów i zapytać, "Co mówi do mamy David de Gea kiedy wychodzi z domu?"
Read more
niedziela, 23 października 2011
no image

"Koniec dobrej passy", "powtórka z poprzedniego sezonu", takie i inne komentarze można znaleźć w internecie czy prasie po piątkowym spotkaniu Korony Kielce z Zagłębiem Lubin. Złocisto-Krwiści przegrali 3:1 po bardzo słabej grze. Ja jednak jestem spokojny. 

Przyczyny porażki nie trzeba szukać bardzo daleko. Wystarczy jedynie spojrzeć na podstawową jedenastkę jaką wystawił Leszek Ojrzyński. Nie można złościć się na trenera, ponieważ wystawił chyba najlepszy skład jaki miał do dyspozycji. W piątek idealnie było widać, jak krótka jest ławka rezerwowych Korony. Szczerze mówiąc, nie ma jej wcale.

Czterech zawodników stanowiących o trzonie zespołu było zawieszonych. W defensywnie zabrakło kapitana, Kamila Kuzery. W środku pola brakło Vlastimira Jovanovicia. Bez niego Vuković jest gorszym zawodnikiem, przynajmniej w moim odczuciu. Ta para świetnie współpracuje. Na skrzydle nie szalał Paweł Sobolewski. Zastąpił go nieopierzony wychowanek Bartosz Papka. Może to być materiał na solidnego ligowca, ale debiutu na pewno nie zaliczy do udanych. 

Maciej Korzym także nie miał odpowiedniego zastępcy. Po meczu nurtowało mnie pytanie, jak taki zawodnik jak Łukasz Cichos może grać na poziomie Ekstraklasy? Nie dość, że nie umie opanować prostej piłki, to chyba nawet ja jestem od niego szybszy. Poza tym nie widziałem u niego chęci i serca do gry, które w tym sezonie jest główną cechą Korony.

Obserwuję go już od kilku spotkań. Pierwszy jego występ w trwającym sezonie był krótki. Ojrzyński dał mu trzy minuty w spotkaniu ze Śląskiem Wrocław. Cichos miał piłkę przy nodze dwa razy. Najpierw z łatwością dał sobie ją odebrać, a później zmarnował stuprocentową okazję na przypieczętowanie wyniku. Ja już wtedy go skreśliłem, szkoda, że nie zrobił tego trener. 

Kolejny beznadziejny występ tego napastnika miał miejsce przeciwko Lechii Gdańsk. Dostał ok. 20 minut na pokazanie swoich umiejętności. Koledzy stworzyli mu dwie okazje do umieszczenia piłki w siatce, ten oczywiście przestrzelił, nawet do pustej bramki.
Weszło! po piątkowym spotkaniu napisało, że Piotr Gawęcki powinien rzucić futbol. Moim zdaniem rozbrat z piłką, przynajmniej na poziomie Ekstraklasy, jest wręcz obowiązkiem Cichosa. Jeśli miałbym wskazać najgorszego napastnika ligi polskiej, długo bym się nie zastanawiał. 

Korona nie miała prawa uzyskać dobrego wyniku grając takim składem. Sądzę, że gdybyśmy grali taką jedenastką od początku sezonu, teraz plasowalibyśmy się w najniższych rejonach tabeli. Mówienie o kryzysie jest co najmniej nie na miejscu. Z Lechem, na trudnym terenie chłopcy Ojrzyńskiego prezentowali się przyzwoicie, a z Zagłębiem wyszedł brak solidnych rezerwowych. Na ŁKS wrócą Jova, Korzym, Kuzera i Sobolewski, więc jestem spokojny o trzy punkty. Wy też bądźcie.

weszło!
 Jacek Kiełb ma uzasadnione pretensje do Łukasza Cichosa.
Read more
czwartek, 13 października 2011
no image

Cóż, Panowie, świetni zresztą, ze Szkła Kontaktowego trochę śmiali się z wypowiedzi Janusza Korwina Mikke, który stwierdził, że on i jego partia osiągnęła dobry wynik w tegorocznych wyborach parlamentarnych.

Dla tych co nie wiedzą, Nowa Prawica otrzymała zaledwie 1% głosów. I to jest, szczerze mówiąc na prawdę dobry wynik biorąc pod uwagę m.in:
  • kampanię finansowaną z własnych pieniędzy
  • to, że KNP jest całkowicie nową i nieznaną wśród wyborców partią
  • kompletny brak przedstawicieli KNP w jakichkolwiek telewizyjnych debatach
  • brak reklam NP w telewizji 
  • brak Nowej Prawicy na kratach do głosowania w ponad 28 okręgach 
To tylko kilka bardzo mocnych argumentów. 1% to więc bardzo, bardzo dobry wynik. Ostatecznie wygrała Platforma, co mnie nie cieszy, ponieważ będą nami rządzić po raz kolejny komunistyczni ludzie siejący propagandę i odwracający uwagę od niespełnionych obietnic i dziury w budżecie wymyślonym problemem z kibicami. Cóż, powtózę po raz tysięczny - w POLSCE NIE MA PROBLEMU Z KIBICAMI. 

Świetny wynik dostał Ruch Poparcia Janusza Palikota. To mnie cieszy, ponieważ za cztery lata ta partia dostanie jeszcze lepszy wynik. Patrząc na to, że 1/3 elektoratu wybrała PO ze strachu przed PiSem, kolejna 1/3 z powodu "braku odpowiedniej konkurencji dla tej partii", a kolejna 1/3 ze strachu przed Palikotem. RPJP to partia którą popieram ze względu na bardzo dobry program.

Program znam, nie tak jak 80% wyborców. Po pierwsze kościół nie może być finansowany ze skarbu państwa, po drugie religia nie może być w szkole. Obecnie mamy dwie godziny religii podczas gdy np.: biologi czy fizyki zaledwie jedną w tygodniu. Oczywiście jako uczeń tai układ powinien mi pasować, jednak nie, gdyż kiedy kazują mi się uczyć trzech rozdziałów Księgi Rodzaju, potem robiąc z tego sprawdzian i oceniając to mam prawo do takich wniosków jakie mam.

Po drugie legalizacja marihuany. Sprawa jest prosta, większość narodu po prostu nie wie jak to działa. Ganja nie jest wcale tak groźna. Zresztą za jazdę po piwie, wypicie tegoż trunku w miejscu publicznym czy wypalenie jointa sadza się teraz do więzienia. Pytam, za co ?

ale się ze mnie polityk zrobił, oj !
    Read more
    poniedziałek, 10 października 2011
    no image

    Jak na razie znajduje się w cieniu Joaquina, Baptisty, Cazorli, Rudda czy Toulalana, jednak jest jednym z ulubieńców kibiców Malagi. Isco Alarcon to cudowny technik, regularny reprezentant młodzieżówki i jednak z największych nadziei hiszpańskiej piłki.

    Wie o tym Vicente del Bosque, który regularnie obserwuje poczynania młodego zawodnika. Dynamiczny piłkarz po każdym spotkaniu reprezentacji U19, czy teraz U21 zbiera bardzo pozytywne recenzje.

    Manuel Pellegrini jest świadomy tego jaką perełkę ma w swojej kadrze. Isco wie, że nie przepracował z zespołem pełnego okresu przygotowawczego i jest jeszcze bardzo młody, dlatego nie liczy nie miejsce w pierwszej jedenastce. Mimo to, Chilijczyk daje mu coraz więcej szans.

    W meczu z Granadą dostał 23 minuty, przeciwko Saragossie 12, a w ostatnim meczu, gdzie rywalem było Getafe Pellegrini wpuścił go na ponad pół godziny. W sumie Alarcon uzbierał już 62 minuty w Primera Divison w tym sezonie. Były piłkarz Valencii jest spokojny - Pracuję i będę grał tam, gdzie wystawi mnie trener.

    Za Isco zapłacono sześć milionów euro + VAT. Nikt jednak nie żałuje tej inwestycji. - To najlepszy zawodnik młodego pokolenia w Hiszpanii. Przed nim wielka przyszłość - mówi z pewnością w głosie Antonio Fernandez, dyrektor sportowy Malagi.
    Uniwersalny, ofensywny gracz jest towarem eksportowym Boquerones. Na początku czerwca zakończył udział w eliminacjach do młodzieżowych Mistrzostw Europy, później wziął udział w Mistrzostwach Świata U20 w Kolumbii, po czym drugiego września grał już w kadrze do lat 21. Tak dobrego i reprezentacyjnego młodego zawodnika na La Rosaleda nie było. To prawdziwa sensacja.
    Read more
    no image

    Szczery, elegancki, dobrze wykształcony, kulturalny - taki jest Manuel Pellegrini. Trener Malagi jest inny w świecie piłki nożnej. "Tak zostałem wychowany i taki jestem", mówi w wywiadzie dla FIFA.com.

    Trwający sezon jest jego ósmym na hiszpańskiej ziemi. Pięć lat prowadził Villarreal, rok Real Madryt, a od poprzedniego sezonu po chwilowym urlopie jest wodzem Malagi. Jego pierwszą misją było utrzymanie zespołu w najwyższej klasie rozgrywkowej. Teraz jednak plany są zdecydowanie bardziej ambitne.

    W ekskluzywnym wywiadzie dla oficjalnej strony FIFA, Chilijczyk odpowiadał na szereg różnych pytań.

    Co najbardziej kręci cię w piłce nożnej?
    Moje uczucie do futbolu napędza mnie co niedzielę. Szczerze mówiąc niedziela jest moim ulubionym dniem na rozegranie spotkania. Ta adrenalina jest wspaniała. Najlepszą rzeczą w piłce nożnej, przynajmniej dla mnie, jest konkurencja.

    A co jest najgorsze?
    Jest kilka takich rzeczy. Ja najbardziej nie lubię budzić się następnego dnia ze świadomością, że przegraliśmy. Po meczu jesteś pełen emocji i nie roztrząsasz przegranej. Inaczej jest następnego dnia, kiedy musisz wszystko przyjąć na spokojnie.

    Jak udaje ci się zachować zimną krew w obliczu wzlotów i upadków?
    Musisz mieć poczucie równowagi i być pewnym siebie. Trzeba też być selektywnym jeśli chodzi o komentarze. Np. w prasie jest wiele wypowiedzi różnych osób. Ja czytam tylko te, które warto sprawdzić.

    Jesteś spokojnym człowiekiem. Co może wyprowadzić cię z równowagi?
    Brak szacunku i brak zaangażowania. Nie mogę tego znieść.

    To już twój trzeci hiszpański klub.
    Jestem wdzięczny za zaufanie jakim mnie tutaj darzą. Cieszę się z tego powodu, gdyż nie ma wielu szkoleniowców z Ameryki Południowej, którzy osiągają sukcesy w Hiszpanii. Oczywiście praca w Villarreal była całkowicie inna, gdyż była to moja pierwsza posada tutaj. Poziom odpowiedzialności w Maladze jest już całkowicie inny. Pracuję w Hiszpanii od ośmiu lat, wyrobiłem sobie markę i nie mogę zawieść oczekiwań. Nasz cel to zakwalifikowanie się do europejskich pucharów, a ja czuję mnóstwo odpowiedzialności na moich barkach.

    Europejskie rozgrywki. Do klubu latem trafiło wielu nowych zawodników, ale czy to realistyczny cel? W poprzednim sezonie walczyliście o utrzymanie.
    Jedyny realistyczny cel to próbowanie zwycięstwa w każdym kolejnym meczu. Trzeba być ostrożnym jeśli chodzi o wyznaczanie sobie celów. Wiadomo, że chcemy być wysoko, ale jeśli podejdziemy do tego zbyt optymistycznie to może to prowadzić do frustracji.

    Jak radzicie sobie z dodatkową presją spowodowaną przyjściem wielu klasowych graczy?
    Jestem zadowolony, że tak dużo się od nas oczekuje. Na razie wszystko jest w porządku, jednak potrzebujemy jeszcze trochę czasu na całkowite zgranie. Zespoły takie jak Atletico, Sevilla, Valencia czy Villarreal w tamtym sezonie były mocniejsze od nas i nie potrzebowały tylu wzmocnień. Myślę jednak, że powinniśmy być dla nich konkurencją.

    Mimo waszych wysiłków, Real i Barcelona są chyba na razie nie do doścignięcia.
    W piłce nożnej nie ma miejsca na spekulacje. Nie ma wątpliwości, że te dwa zespoły są od nas lepsze. Wszystkie pozostałe drużyny marzą o zrównaniu się z nimi. Teraz zaczynamy nowy projekt i wspaniale byłoby osiągnąć sukces już na początku. Celem tego przedsięwzięcia jest jednak rozwój z roku na rok.

    Jak ocenia pan szanse Chile na awans do Mistrzostw Świata w Brazylii w 2014 roku?
    Pod warunkiem, że awansują przewiduje im świetny turniej, ponieważ w reprezentacji gra pokolenia młodych i utalentowanych zawodników występujących w silnych klubach. Niektórzy zawodnicy są na prawdę świetni. Nasza kadra poczyniła spore postępy dzięki pracy Marcelo Bielsy a teraz Claudio Borghiego.

    Jednym z liderów kadry jest Alexis Sanchez. Jak skomentujesz jego transfer do Barcelony?
    To dla nich świetne wzmocnienie. To młody, aczkolwiek doświadczony już zawodnik, dzięki trzem sezonom w Serie A. To doskonałe wzmocnienie kadry Barcelony, a także korzystny transfer dla reprezentacji Chile. Doświadczenie zdobyte tutaj przeniesie do kadry.

    Twoje nazwisko często jest wymieniane w stosunku do objęcia reprezentacji Chile w przyszłości.
    Każdy trener kiedy osiągnie już pewien moment chce poprowadzić swój kraj. Teraz jednak jestem w Maladze i jestem szczęśliwy mając 4-letni kontrakt. Bardzo prawdopodobne, że to będzie moja ostatnia praca w Europie. Zobaczymy co będzie dalej.
    Read more
    niedziela, 2 października 2011
    no image

    Nie mam osiemnastu lat i bardzo ubolewam z tego powodu, nie tylko dlatego, że nie mogę legalnie kupić sobie piwa, a dlatego, że nie będę mógł brać udziału w najbliższych wyborach parlamentarnych.

    Wstyd mi, że jak na razie rządzi nami (i pewnie nadal będzie) siejąca propagandę dot. głównie kibiców Plarforma Obywatelska. Wstyd mi też, że członkiem tej partii jest Stefan Niesiołowski. Pan Poseł wybrany przez naród nazwał niedawno zamordowanego cztery lata temu Karola "Małpę" Piróga -"stadionową żulia i bandytą." 

    Niedawno mija czwarta rocznica śmierci Karola. - Nadal bardzo brakuje nam syna - mówiła matka "Małpy". Jak teraz czuje się rodzina zamordowanego kibica, słysząc, jak polityk, który za pewne zostanie bezkarny go obraża? Tak nie może być, ja się z tym nie zgadzam! Szkoda, że nie mogę iść na wybory, bo wierzę, że jeden głos znaczy na prawdę dużo. Tymczasem zapraszam do zapoznania się z listem otwartym SKKK.

    List Otwarty Stowarzyszenia Kibiców Korony Kielce "Złocisto Krwiści"
    Kielce, dnia 29.09.2011

    Stowarzyszenie Kibiców Korony Kielce "Złocisto Krwiści", jako przedstawiciel wszystkich kibiców Korony Kielce, zwraca się do Państwa z prośbą o upublicznienie i rozpowszechnienie naszego listu otwartego, w sprawie wypowiedzi Pana Niesiołowskiego w programie Moniki Olejnik "Kropka nad i", z dnia 27 września 2011 roku.

    Słowa oburzenia nie oddają w pełni naszych reakcji jakie nastąpiły po obejrzeniu wystąpienia Pana Niesiołowskiego, w którym pozwolił sobie na skandaliczną wypowiedź dotyczącą tragicznie zmarłego w 2007 roku kibica Korony Kielce - Karola Piróga "Małpy". Nazwał on Karola "Małpę" stadionową "żulią", która jest dla kogoś partnerem politycznym. Następnie powtarza on, iż "Małpa" jest stadionowym bandytą.

    Jesteśmy poruszeni i zniesmaczeni zachowaniem tego polityka. Skandalicznym jest kalanie dobrego imienia zmarłego Karola dla własnych celów politycznych. Wychowaliśmy się w tradycyjnych katolickich wartościach, które mówią, że o zmarłym mówi się dobrze lub nie mówi się wcale. Jednak wypowiadanie się na tematy o których nie ma się bladego pojęcia jest widocznie cechą charakterystyczną tego "polityka". Pan Stefan Niesiołowski nawet nie znał Karola, a na oczach milionów telewidzów bardzo ochoczo nazywa go żulem i bandytą. 21 września minęła 4. rocznica śmierci Karola. Kibice Korony pamiętają o przyjacielu i dbają o jego dobre imię każdego dnia. Stąd wypowiedź Stefana Niesiołowskiego była dla nas jak cios w policzek.

    Kibice to nie partia, a mimo to jesteśmy wciągani w brudną grę polityczną opierającą się na straszeniu innych obywateli. Nie zgadzamy się na nazywanie kibiców "bandytami" i "żulami", uważamy, że jest to naruszenie dobrego imienia wielotysięcznej grupy obywateli Rzeczypospolitej.

    Jeśli Pan Stefan Niesiołowski przekalkulował sobie, że tak prostacki język debaty mu się opłaca to nie będziemy w to wnikać. Jednak nie zgadzamy się jako obywatele tego kraju na wykorzystywanie nas kibiców, a przede wszystkim zmarłego Karola Piróga.

    Domagamy się publicznych przeprosin Rodziny Karola Piróga oraz nas KIBICÓW. Mamy nadzieję, że Pan Niesiołowski zmieni swoje nawyki i zacznie panować nad słowami, które wychodzą z jego ust. Mimo iż granice przyzwoitości są dla polityków bardzo elastyczne to i one powinny mieć swój kres.

    Kibice Korony Kielce

    "Świętości nie szargać, bo trza, żeby święte były, ale Świętości nie szargać to boli" (Stanisław Wyspiański WESELE) 
    Read more