Open top menu
wtorek, 27 grudnia 2011
Kto nie zmieści się w projekcie?

Jeszcze rok temu kilku z nich stanowiło o sile Malagi. Dzięki petrodolarom od Al-Thaniego zeszli jednak na dalszy plan. Boquerones stać na lepszych i droższych zawodników, a myśląc o kwalifikacji do europejskich pucharów, choć po cichu mówi się o Lidze Mistrzów, klub musi pozbyć się zawodników, którzy prezentują zbyt słaby poziom na elitarne rozgrywki. Za kilka dni rozpoczyna się zimowe okienko transferowe, w którym szykuje się spora wyprzedaż. A więc, kto nie zmieści się w projekcie "Europejska Malaga"? 

Ruben (Bramkarz, 27 lat)
Zacznijmy od goliperów. Willy Cabllero ma pewne miejsce w składzie i nie ma żadnej konkurencji. Młodego Pola nikt nie bierze po uwagę, a Ruben jest po prostu za słaby. Przez czerwoną kartkę Argentyńczyka, ten wystąpił w dwóch spotkaniach, z Levante i Realem Madryt. Puścił siedem bramek i nikt nie ukrywa tego, że chętnie by się z nim pożegnano.

Javier Malagueno (Środkowy obrońca, 29 lat)
W 2010 roku przyszedł za dwa miliony euro, jednak nie spełnił pokładanych w nim nadziei.
Read more
piątek, 23 grudnia 2011
Pucharowy rywal

Wiemy już z kim zmierzy się Real Madryt w 1/8 finału tegorocznej edycji Copa del Rey. Przeciwnikiem obrońców tytułu będzie zespół Málagi.

Real miał łatwą drogę do tej części rozgrywek. W dwumeczu z Ponferradiną piłkarze Mourinho wygrali 7:1. Z kolei Málaga musiała radzić sobie z Getafe. W pierwszym, wyjazdowym spotkaniu wygrali 1:0 po bramce młodego Juanmiego. Rewanż był trudniejszy, choć nic na to nie wskazywało. Gospodarze pierwsi strzelili gola, jednak w drugiej połowie oddali prowadzenie. Bramkę zapewniającą awans do 1/8 w końcowych minutach meczu zdobył rezerwowy, Diego Buananotte.

Ekipa z Costa del Sol ma w swojej kadrze Ruuda Van Nistelrooya, byłego golleadora "Królewskich". Holender nie może złapać jednak formy z dawnych lat i jak na razie strzelił tylko jedną bramkę w rozgrywkach ligowych. Szkoleniowcem Boquerones jest z kolei Manuel Pellegrini, który prowadził Real w czasach pierwszego sezonu projektu "Galaktyczni vol.2".

Przegląd kadry:
Jeszcze kilka sezonów temu Málaga ledwo wiązała koniec z końcem.
Read more
sobota, 17 grudnia 2011
Więcej odwagi

Kto to w ogóle jest? Teraz na pewno spadniemy. Pierwsza liga hej! - takie i inne komentarze pojawiały się po zatrudnieniu trenera Leszka Ojrzyńskiego w Koronie Kielce. Z perspektywy czasu okazało się to trafnym posunięciem zarządu, jednak nikt chyba nie mógł dziwić się tak negatywnemu przyjęciu nowego szkoleniowca.

Ojrzyński przychodził do pogrążonej i tak w sporych kłopotach drużyny, która była murowanym kandydatem do spadku. I ze słabego zespołu zrobił prawdziwą boiskową "bandę świrów." - Trener zaszczepił w nas chęć do walki. Nasze dobre wyniki zawdzięczamy właśnie jemu - mówili piłkarze. Waleczność zaowocowała ósmym miejscem w tabeli T-Mobile Ekstraklasy. Na pewno 99% fanów Złocisto-Krwistych przed pierwszą kolejką wzięłaby tą lokatę w ciemno, jednak po przeanalizowaniu kilku faktów, dochodzę do wniosku, że mogło być zdecydowanie lepiej. Trener jest po prostu.. tchórzem, jeśli chodzi o zabawę taktyką. 

Korona w większości spotkań grała defensywnym ustawieniem z jednym napastnikiem, którym głównie był Maciej Korzym. Korzeń jest jednak typem piłkarza od "czarnej roboty", więc kiedy udało mu się wypracować jakąś sytuację, nie miał jej kto wykończyć. Defensywna taktyka dawała świetne efekty w meczach z takimi zespołami jak Śląsk Wrocław, Lechia Gdańsk, Legia Warszawa czy wisła Kraków. Jednak w spotkaniach z Łódzkim Klubem Sportowym i Cracovią na Arenie Kielc trener powinien pozwolić sobie na więcej.

Obydwa zespoły były na pewno do ogrania, podczas gdy Korona w tych  spotkaniach zdobyła zaledwie jeden punkt. Ani krakowianie, ani łodzianie z pewnością nie przyjeżdżali do Kielc po pewne trzy punkty. Widząc jednak broniącą się Koronę, ŁKS zaatakował i strzelił bramkę po czym cofnął się do defensywy i czekał na kontrataki. A Cracovia? Cracovia była po prostu za słaba nawet żeby pokonać schowaną na własnej połowie Koronę.

Zauważyłem tez bojaźń trenera jeśli chodzi o dokonywanie zmian w trakcie meczu. Wracając jeszcze do pojedynku z Pasami, gołym okiem widać było szansę na trzy punkty, , jednak Korona potrzebowała dodatkowego  żądła. Ojrzyński zdecydował się na wprowadzenie nowego napastnika, w tym przypadku w postaci Michała Zielińskiego, dopiero w 90 minucie. W dodatku była to zmiana za innego snajpera.. 

Podobnie trener postąpił w spotkaniu z Ruchem, gdzie taktyka była kuriozalna. W pierwszych 10 minutach Kielczanie nie wyszli ze swojej połowy, a kiedy raz udało się wyprowadzić kontratak, Zieliński był kompletnie pozbawiony wsparcia. Można grać na kontry, ale jednak potrzeba do tego więcej zawodników, niż jednego szybkiego. Przy wyniku 1:3, trener zmienił Ziela na Korzyma. Pytanie: jak chciał dogonić wynik, grając takim samym ustawieniem? 

Szkoleniowiec Wściekło-Krwistych wziął winę na siebie po tym meczu. Nie miał innego wyjścia, zawodnicy, może oprócz obrońców, nie zawinili. Leszek Ojrzyński zrobił na prawdę świetną robotę, ale przy kilku odważniejszych decyzjach, zespół mógłby zakończyć rundę nawet na miejscu pucharowym. Oczywiście teraz jest dobrze, ale mogło być lepiej. Więc trenerze, odwagi!
Read more
niedziela, 11 grudnia 2011
no image

Wstyd. To właśnie czułem i czuję nadal po wczorajszym el Clasico. Miało być tak pięknie, Real był faworytem, typowano wysokie zwycięstwo, przypominano o legendarnej Manicie. Mówiono, że Ronaldo zamknie usta krytykom i pokaże swoją wyższość nad Messim. Ale co miał pokazać? Przekonałem się, że wyższy jest od niego tylko wzrostem. Ja, antibarcelonista

W tych ważnych meczach to Argentyńczyk się nie spala i zalicza bardzo dobre występy. Może nie strzelił wczoraj bramki, ale kilka jego dryblingów zapadło mi w pamięci. Kompletnie inną sprawą jest to, czy powinien dostać czerwoną kartkę czy nie. Był lepszy. 

Wielkiego mistrza poznaje się w wielkich meczach, a jak zaprezentował się wczoraj CR7? Tak samo jak we wszystkich innych klasykach, może poza Copa del Rey. Mógł sam rozstrzygnąć o losach spotkania, ale zepsuł wszystkie piłki jakie miał. Rzuty wolne? Kiedy uderzał ten ostatni wiedziałem, że trzeci raz trafi w mur. Chora ambicja i chęć pokazania tego, że jest się najlepszym nie pozwoliła mu na oddanie piłki Xabiemu, który na pewno zrobiłby z niej lepszy użytek. To nie był dzień Cristiano. Trzy bramki wbite średniakowi nie zmienią mojego zdania.  

Mourinho powinien go zdjąć w drugiej połowie, ale po prostu nie mógł tego zrobić. Jest zbyt inteligentnym trenerem. Prasa nie zostawiłaby na cracku suchej nitki i obarczyłaby go winą za porażkę. On by tego nie wytrzymał. To nie byłby policzek, to byłby sierpowy. 

Mecz zaczął się dla nas przepięknie, ale Barcelona mogła wyrównać pięć minut później i gdyby nie kapitalny refleks Ikera Casillasa zrobiłaby to. Blaugrana w drugiej połowie grała swoją piłkę i gdybym po raz pierwszy oglądał mecz Barcelony i Realu, pomyślałbym, że gra toczy się na Camp Nou. To smutne, że na Estadio Santiago Bernabéu, przeciwnik robi z nami co tylko chce. 

Nic się nie stało? Przestańmy wmawiać sobie takie bajeczki, bo stało się i to bardzo dużo. Od trzech lat nie potrafimy wygrać w lidze z Barceloną i w każdym spotkaniu jesteśmy o klasę gorsi. Rok temu można było tłumaczyć się młodym zespołem, ale teraz Mourinho nie ma żadnego wytłumaczenia dla kolejnej porażki.
Mogliśmy odskoczyć Barcelonie na dziewięć punktów, a teraz musimy walczy trzypunktową przewagę. To bardzo mało, ale przed nami rewanż na Camp Nou. Jeśli nie potrafimy narzucić swojego stylu gry na własnym boisku, to co dopiero będzie na wyjeździe. 

Może Real gra lepiej niż rok temu, ale od pamiętnego 5:0 wiele w meczach z "Dumą Katalonii" się nie zmieniło. Czuję się tak samo jak rok temu. Nadal nasi zawodnicy są gorsi i spalają się psychicznie. Pewnie gdyby nie błyskawicznie strzelona bramka, po 90 minutach nie mielibyśmy nawet honorowego trafienia.  Mou ma czas do kwietnia, aby coś z tym zrobić. Tylko co? Nawet najlepszy trener na świecie nie ma pomysłu na to jak pokonać genialne pokolenie chłopców z La Masii. Pomysłu nie miałby chyba nawet Vito Corleone.
Read more
sobota, 10 grudnia 2011
no image

Kiedy Semir Stilić przechodził do Lecha Poznań w 2008 roku wszyscy mówili, że to tylko na chwilę, bo za sezon, półtora będzie występował w zdecydowanie silniejszej lidze niż polska. Bośniak jest jednak piłkarzem Kolejorza do dzisiejszego dnia, jednak zapowiada odejście i to prawdopodobnie już zimą. Pytanie: gdzie?

Stilić w 2008 roku grał bardzo dobrze, pozytywne oceny zbierał także w poprzednim sezonie, jednak teraz jego gra nie może zachwycać kibiców. Ma co prawda przebłyski, ale także sporo głupich strat, słabych strzałów itp. To już nie ten zawodnik, dla którego poznańska lokomotywa ma być tylko postojem w dalszej karierze. 

Bośniak nie ma motywacji do dalszej gry w T-Mobile Ekstraklasie. Widać to już od poprzedniej edycji, kiedy w meczach pucharowych wychodziło mu niemal wszystko, natomiast kiedy przychodził czas na ligę, był zdecydowanie słabszym piłkarzem.

Jedyną rzeczą jaka mogła zmotywować Stilicia do pozostania w Polsce jeszcze przez pół roku był awans Bośni i Hercegowiny na EURO. Reprezentacja jednak nie awansowała i pomocnik może sobie pozwolić na odejście do zespołu, w którym nie miałby pewnego miejsca w podstawowym składzie. Bośniak czeka na oferty. Lech także nie zasypuje gruszek w popiele i rozgląda się za następcą swojego głównego playmakera. Miałby zastąpić go gwiazdor Cracovii, Saidi Ntibazonkiza, który, jak już kiedyś pisałem jest za dobry na swój klub. Wszystko rozstrzygnie się w styczniu.
Read more
no image

Kaziu Moskal miał będzie polskim Guardiolą, jednak nie wykorzystał swojej szansy. Zapewne dostałby możliwość prowadzenia drużyny po Maaskancie także w rundzie wiosennej, kiedy wygrałby mecz na własnym boisku z Polonią Warszawa. Spotkanie jednak skończyło się wygraną "Czarnych Koszul."

Od razu wytłumaczę, że określenie "polski Guardiola" jest dla mnie słabe, tak samo jak trener Barcelony. Według mnie Pep nie jest geniuszem, a swoje sukcesy zawdzięcza genialnemu pokoleniu kadrowemu jakim dysponuje Blaugrana. Pewnie wielu z was mnie wyśmieje, ale spójrzcie co się dzieje z Romą. Ją też prowadzi były szkoleniowiec Barcy B. Uwierzę w trenerski talent Guardioli dopiero wtedy, jak osiągnie coś z innym klubem niż FCB.

Wisła po kilku dobrych wynikach przegrała z Polonią i to w dodatku na własnym boisku. Gdyby Biała Gwiazda zdobyła trzy punkty, zarząd nie miałby wielu argumentów do zwolnienia Moskala, a tak mogą zatrudnić upragnionego eksperta z zagrnicy. Czy wyjdzie to na dobre, zobaczymy.

Sytuacja mistrza Polski po średniej jesieni mogła być całkiem dobra, jednak przez porażkę ze stołecznymi taka nie jest. Przy wygranych Lecha i Korony bądź Ruchu, mogą zakończyć ją na szóstej pozycji, która na pewno nie zadowoli Cupiała, dla którego jedyną zadowalająca pozycją jest pierwsza, do której Wisła traci już siedem punktów, a jeśli Śląsk Wrocław wygra, 10. Do mistrzostwa daleko. 

A Polonia radzi sobie coraz lepiej po tym jak przyszłość klubu została przez Wojciechowskiego postawiona pod znakiem zapytania. Głośno mówi się o tym, że "polski szejk" chce kupić sobie Lechię Gdańsk. Ile w tym prawdy nie wiadomo, ale kilka tygodni temu obiecał, że jeśli jego zespół nie znajdzie się na końcu rundy w czołowej trójce, ten sprzedaje klub. O dziwo zawodnicy przypomnieli sobie jak gra się w piłkę i wygrywają mecz za meczem w pięknym stylu. Jeśli nie braknie im motywacji wiosną, powinniśmy oglądać ich w eliminacjach do europejskich pucharów i wcale nie jest wykluczone, że tylko do ligi europejskiej.

Co do drugiego wczorajszego meczu to nie mam za dużo do napisania, bo takie spotkania raczej mnie nie za bardzo interesują.  Jedyne co mogę wam przekazać, to to, że jestem bardzo zaskoczony postawą Podbeskidzia. Zdecydowanie wole oglądać w nastepnym sezonie "Górali" niż Zagłębie Lubin czy Bełchatów.
Read more
środa, 7 grudnia 2011
Wolski superstar


Rafał Wolski powinien bezzwłocznie zostać powołany do reprezentacji Polski. To najbardziej zaawansowany technicznie zawodnik w naszym kraju od dawna, a w dodatku posiadający dużą inteligencję boiskową i niewiarygodna lekkość dryblingu.

Obejrzałem filmik z zagraniami tego młodego zawodnika chyba tylko z tego sezonu. To co on robi to bajka! Kiedy ostatni raz widzieliście tak dobrego polskiego zawodnika w Ekstraklasie? W 2008 roku był Robert Lewandowski, ale już teraz widać, że Wolski jest od niego o poziom albo dwa lepszy. A ma dopiero dziewiętnaście lat. Jako kibic Realu Madryt śledzę wyniki młodych chłopaków grających w Castilli. Muszę wam powiedzieć, że jako scout madryckiej młodzieżówki bezzwłocznie sięgnąłbym po polskiego pomocnika. Skoro radzi sobie świetnie w T-Mobile Ekstraklasie z obrońcami, którzy tylko czekają na jego nogi. Nie mogą go jednak złapać. Kiedyś, kiedy Wisła Kraków grała w eliminacjach Ligi Mistrzów z Barceloną, Radosław Sobolewski powiedział, że sfrustrowany chciał "wyciąć" Xaviego. Nie mógł jednak ich wyłapać! Tak teraz jest z Wolskim, nie pisze tylko o lidze polskiej, ale także o europejskich pucharach.

Jeśli 19-latek dalej będzie się tak rozwijał, sądzę, że ma spore szanse na piękną międzynarodową karierę, w klubie zdecydowanie lepszym niż Borussia Dortmund. Zresztą, zobaczcie sami i zrozumiecie, dlaczego tak zachwycam się tym zawodnikiem.
Read more
niedziela, 27 listopada 2011
no image

Lech Poznań nie potrafi wygrać, a co gorsza nawet strzelić bramki od pięciu kolejek. Kolejorz przed chwilą przegrał na własnym boisku z Widzewem Łódź.

Chyba najwyższy czas, aby Andrzej Kadziński wstrząsną zespołem zwalniając Bakero. Hiszpan absolutnie nie radzi sobie z drużyną. Mając taki potencjał kadrowy powinien ogrywać drużynę za drużyną i walczyć o mistrzostwo Polski. Nie potrafi jednak go wykorzystać. Jeśli Bakero po tej kolejce zostanie na swoim stanowisku, będzie to oznaczać, że Kadziński to dupa, a nie prezes. 

Ciekawe było bardzo tłumaczenie braku powołania dla Niki Dzalamidze. Widzew swoją decyzję argumentuje tym, że piłkarz jest w słabej formie. Czyżby ta słaba forma była przenośnią do chęcia odejścia do lepszego zespołu? 

No, muszę po prostu to napisać. Moja Korona wygrała z faworyzowaną Legią po bardzo emocjonującym spotkaniu. Nie pozostaje nic innego jak po prostu bić brawo. Zauważyłem, że jeśli tak dalej pójdzie, to Vlastimir Jovanović długo już w Kielcach nie pogra. To jak Bośniak mija rywali w środku pola jest fenomenalne. Jego łatwość dryblingu zadziwia mnie co tydzień. Cieszy także bardzo dobry występ Malarczyka no i decyzje taktyczne Ojrzyńskiego. Może trener czyta mojego bloga? Cóż, po raz pierwszy podjąłbym takie same. 
Read more
sobota, 26 listopada 2011
Szansa dla Kuby

Dla mało zorientowanych Jakub Błaszczykowski powinien w tym momencie być najszczęśliwszym polskim piłkarzem na ziemi. Jest przecież kapitanem reprezentacji Polski, w której wiedzie główną rolę. Piłkarz jednak nie może mieć żadnych powodów do zadowolenia, bo gdyby Franciszek Smuda był choć w małym stopniu konsekwentny, to Kuba nie zagrałby na zbliżających się wielkimi krokami Mistrzostwach Europy.

Smuda zapowiadał, że u niego nie będą grac zawodnicy, którzy w swoich klubach siedzą na ławce rezerwowych. Franz konsekwentny jednak nie jest, więc Kuba spokojnie może liczyć na to, że jego rola w kadrze narodowej (tak, już narodowej, bo Orzełek wrócił) się nie zmieni. Gorzej jest w klubie, bo Błaszczykowskie nie może liczyć na regularne występy w barwach mistrza Niemiec, ponieważ przegrał konkurencję z młodym Mario Goetze. 

Kapitan reprezentacji Polski wielokrotnie powtarzał, że obserwowanie spotkań z wysokości ławki bądź trybun go nie satysfakcjonuje. Jego ambicja jest ogromna i chce grać, nawet w słabszym zespole. Słabszym, ale nie bez przesady. Błaszczykowski jednoznacznie dał do zrozumienia, że powrót do ligi polskiej w tym momencie nie wchodzi w grę. 

Co najgorsze, władze Borussii nawet nie myślą o oddaniu Kuby do innego zespołu. - W tej chwili nie ma takiego tematu - mówi Michael Zorc, dyrektor sportowy BVB.Niemiecka prasa informuje, że w grę nie wchodzi nawet wypożyczenie polskiego pomocnika. 

Jak widać dobra postawa w reprezentacji i ambicja zostawiana na treningach dają Kloppowi do zrozumienia, że Błaszczykowski nadal jest potrzebnym piłkarzem. Mimo to nie powołał go na mecz z Bayernem, a przeciwko Arsenalowi nie dał nawet powąchać murawy. Jest jednak dobra wiadomość. Goetze w środę złapał kontuzje, która prawdopodobnie wyeliminuje go z prestiżowego spotkania przeciwko Schalke 04. 

Przeciwko The Gunners zastąpił go Ivan Perisic, jednak spisał się bardzo słabo i w dodatku zawalił bramkę na 2:0. Jeśli informacje o stanie zdrowia młodego Niemca się potwierdzą, a Klopp będzie miał takie samo zdanie o występie Perisicia jak ja, to Kuba powinien jutro wybiec na murawę Signal Iduna Park i pokazać na co go stać. Czy nawet dobry występ zmieni coś w sytuacji klubowej Błaszczykowskiego? Wydaje się, że pomóc może mu tylko jedno, a mianowicie odejście Goetze do innego zespołu. Ponoć Arsene Wenger proponuje za niego 40 milionów euro, ale działacze Borussii jak na razie konsekwentnie dementują wszystkie plotki. Wydaje się jednak, że to zwykła gra na podbicie ceny. Wszystko rozstrzygnie się w styczniu.
Read more
piątek, 25 listopada 2011
no image

Grzegorz Lato mógł być zapamiętany jako wielki piłkarz i jedyny polski król strzelców Mistrzostw Świata. Jak jednak zapadnie w pamięci? Jako oszust, wsiok i łapówkarz. 

- Mam czyste sumienie. To manipulacja w stosunku do mojej osoby. W każdej chwili jestem do dyspozycji. Jeśli chodzi o sprawy działki i siedziby, powiedziałem, że decyzje podejmie zarząd i za kilka dni będzie informacja, kto wygrał. Były przecież powołane specjalne komisje. Nie mam sobie nic do zarzucenia - mówi Lato.

- Mam czyste sumienie. Nie mam sobie nic do zarzucenia - Grzesiu, kończ waść, wstydu sobie i polskiej piłce nożnej oszczędź.
Read more
czwartek, 17 listopada 2011
no image

Prawdopodobnie nie pisałbym tego tekstu gdyby nie mecz Legii z Koroną Kielce w rundzie jesiennej poprzedniego sezonu. Właśnie wtedy nastąpiło odrodzenie serbskiego pomocnika.  Miro pewnie teraz kopałby piłkę gdzieś w ojczyźnie, jednak tak to się nie stało.

Radović jak i cała Legia wtedy nie przypominała tej z trwającego obecnie sezonu. Podopieczni Macieja Skorży grali bez polotu i głupio tracili punkty. Trener chwytał się już wszystkiego i zdesperowany przesuną Radovicia bliżej środka pola. Jak się potem okazało, to był to strzał w dziesiątkę. Bratko rozegrał coś więcej niż kapitalne spotkanie, strzelając dwa gole i wypracowując, jak się potem okazało, niesłuszną czerwoną kartkę dla Zbigniewa Małkowskiego.

Od tamtego meczu gra Legii uległa poprawie, a jej motorem napędowym został właśnie Rado. Latem na Łazienkowską trafił kolejny Serb, zdecydowanie bardziej znany od bohatera tego felietonu, Danjel Ljuboja. Były piłkarz m.in: PSG i Stuttgartu niejednokrotnie podkreślał, że do podpisania kontraktu nakłaniał go właśnie Radović. Serbowie tworzą wspaniały duet piłkarski na boisku jak i koleżeński poza nim.

Radović to nominalny pomocnik, a Ljuboja napastnik, jednak gołym okiem widać wymienność pozycji między nimi. Stołeczna drużyna czerpie z tego ogromną korzyść. Grają prawie na pamięć i to głównie dzięki nim Legia jest tu gdzie jest. To odważna teza, ale potwierdzona solidnym argumentem. CWKS w Lidze europejskiej i T-Mobile Ekstraklasie strzelił w sumie 26 bramek. Aż 18 z nich zdobył serbski duet. To zdecydowanie ponad 50%, więc nie można nazwać tego inaczej niż świetny wynik. 

Radović przeszedł ogromną drogę w niecały rok. Od pośmiewiska i piłkarza wypalonego, do jednego z trzech najlepszych obcokrajowców w lidzie polskiej, bo właśnie otrzymał nominację do prestiżowego plebiscytu tygodnika Piłka Nożna. Jego rywalami są Maor Melikson i Artiom Rudniev. Gdyby jednak była przyznawana nagroda za "odrodzenie roku", wynik mógłby być tylko jeden.
Read more
sobota, 12 listopada 2011
Rodrigo nie myśli o powrocie

Rodrigo to zawodnik Realu Madryt przebywający obecnie na wypożyczeniu w Benfice. Ostatnio bardzo dobrze mu się wiedzie. Strzelił trzy bramki reprezentacji Estonii U21.

"Jestem bardzo zadowolony. Mam nadzieję, że uda mi się to powtórzyć podczas poniedziałkowego spotkania ze Szwajcarią. Gole mnie uszczęśliwiają. Szybko strzelona bramka pomogła nam ustawić sobie tamten mecz. Pozostaje tylko sobie pogratulować", powiedział zawodnik.

W tym sezonie Rodrigo zachwyca formą także kibiców Benfiki, nie tylko młodzieżowej reprezentacji Hiszpanii. "Sprawy toczą się coraz lepiej. Powoli zdobywam zaufanie szkoleniowca. Wszystko idzie w dobrym kierunku, mam nadzieje, że będzie tak jak najdłużej." Napastnik nie jest samolubem. "Bramki są oczywiście bardzo ważne, ale ja cieszę się z tego, że pomagam drużynie."

"Kibice mnie ciągle wspierają, dlatego, że jak na razie czytają o mnie w samych superlatywach. Benfica to bardzo medialny klub. Wszystko co go otacza jest podejmowane dyskusji. To porównywalne to tego co dzieje się z Realem i Barceloną w Hiszpanii."

Los Blancos wypożyczając Rodrigo do Portugalii zawarli klauzulę wykupu za dziesięć milionów euro. Piłkarz jednak nie skupia się na możliwości powrotu do Madrytu. "To dla mnie nie ma znaczenia. Chcę grać w piłkę i rozwijać się z dnia na dzień.  Tutaj mówi się, że opcja mojego powrotu nie istnieje, w Hiszpanii przeciwnie. Nie wiadomo w co wierzyć", twierdzi.

Choć Rodrigo strzela bramki dla młodzieżowych reprezentacji la furia roja, to w przyszłości może grać dla Brazylii. "Gram tutaj i nikt mnie do tego nie zmusza. Chcę występować dla Hiszpanii U21 i pomóc w zakwalifikowaniu się na EURO. Celem jest także rozwój piłkarski", zakończył.
Read more
Obrona do wymiany

Na temat nowych koszulek reprezentacji PZPN wszystko zostało chyba już powiedziane, więc trudno żebym o tym pisał coś ciekawego. 

Pani  rzecznik polskiego związku twierdzi, że - Przeprowadziliśmy ankietę odnośnie loga i ankietowanym się podobało. Nie wiem czy dokładnie takich słów użyła, ale sens jest taki sam. Kurwa! Co z tego, że logo się podoba. Jest ładne, mi tez się podoba, ale nie na koszulce reprezentacji Polski. PZPN chyba przyznał się, że to już nie jest nasza kadra narodowa, tylko zbieranina przypadkowych zawodników, niechcianych w reprezentacjach silniejszych krajów.

No bo nie oszukujmy się, co takiemu Ojgenowi czy Perquisowi zależy na Białym Orle? Młodzi chłopcy  zawsze marzyli o grze z Orzełkiem na piersi, a teraz będą marzyć o czym? O grze z logiem jakiegoś beznadziejnego pr-owskiego zagrania. Parodia.

Co do meczu z Włochami to nie zmienia się nic. Italiani bez większego problemu ograli naszą kadrę 2:0, a mogli wyżej, jednak chyba nie chcieli wykorzystywać wszystkich prezentów od naszych obrońców. Nadal potrzebny jest lewy obrońca i stoper. Francuz jest po prostu słaby, a Wawrzyniak to ligowiec. Obaj zawalili po bramce. Peszko także potwierdził, że do jego zadań powinno jedynie należeć wchodzenie z ławki na ostatnie minuty . Grosicki!

Stadiony mamy piękne, ale atmosfera na nich jest tak piknikowa, że aż rzygać się chce. Nigdy nie spodobają mi się kibice cykający sobie fotki na facebooki itp., a nie wspierający naszą reprezentację. Piknik pełną gębą. W sumie to chyba jednak nie kibice reprezentacji Polski, a PZPNu. Szkoda, nie tak wyobrażałem sobie nasze trybuny na EURO.
Read more
niedziela, 6 listopada 2011
no image

Beznadziejna Wisła przegrała z beznadziejną Cracovią. Jedyną bramkę spotkania strzelił Van Der Biezen.

czas umierać...
Read more
no image

Korona przegrała zremisowała 2:2 z Bełchatowem. Zremisowała i to w dodatku bardzo frajersko, a zapowiadało się bardzo dobrze. Gdyby nie głupota Jacka Kiełba, bo tak trzeba to nazwać, to pewnie spokojnie byśmy wygrali. Niestety, ale Ryba oprócz włosów, to stracił chyba także rozum. 

Kielczanie prowadzili grę, wygrywali 1:0, jednak przez szczeniackie zachowanie wypożyczonego z Lecha zawodnika musiała grać w dziesiątkę. Nie jest tak, że nagle nie lubię Ryby i mówię, że to słaby zawodnik, bo tak nie jest. Kiełb to zawodnik, który spokojnie mógłby grać w reprezentacji Polski. Jego zachowanie było jednak szczeniackie. Wiedział, że ma żółtą kartkę, a prawie pobił Kosowskiego, jeszcze na oczach sędziego!

Mimo gry w osłabieniu, Korona strzeliła bramkę na dwa do zera. Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego powinni wygrać nawet 5:0, jednak przez rażącą nieskuteczność frajersko zremisowali. No właśnie, pytanie, czy zremisowanie spotkania grając przez dłuższy czas w osłabieniu jest frajerstwem? Można się kłócić, jednak w tym przypadku, patrząc na ilość sytuacji, to jednak zawodnicy Korony zagrali jak frajerzy.

Ojrzyński na druga połowę wprowadził szybkiego Michała Zielińskiego. Zielu mógł ustrzelić hat-tricka, jednak był po prostu beznadziejny. Korona ma papiery na miejsce w pierwszej piątce, ale działacze muszą spełnić jeden, a właściwie to dwa bardzo ważne warunki, aby spróbować zagościć na dłużej w górze tabeli.

Pierwszy jest bardzo prosty. Z klubu musi odejść Łukasz Cichos. Ten piłkarz co prawda nie gra zbyt często, ale jak już dostaje szansę, to nie potrafi jej wykorzystać. Wolę i za pewne nie tylko ja, aby zamiast niego w kadrze znalazł się wychowanek.

Drugi i zdecydowanie ważniejszy warunek to kupno na prawdę dobrego napastnika. Jest co prawda Korzym i Zieliński, ale ten pierwszy to zawodnik, który moim zdaniem lepiej radzi sobie jako pomocnik, a Zielu jest coraz bardziej nieskuteczny. Za sprawą niskiego budżetu klub ze Ściegiennego nie może pozwolić sobie na wydanie dużej kwoty. Szczęścia może trzeba poszukać w pierwszej lidze?

W barwach Górnika Łęczna szaleje Nildo França Júnior 'Nildo'. Brazylijczyk strzelił już jedenaście bramek. To zadowalająca liczba. Jeśli władze nie będą chciały ryzykować z zagranicznym piłkarzem, jest jeszcze jeden bardzo ciekawy kandydat. Jakub Świerczok z Polonii Bytom może pochwalić się takim samym dorobkiem strzeleckim jak Nildo. Ślązak ma dopiero dziewiętnaście lat, więc sprowadzenie go byłoby świetną inwestycją w przyszłość. Są też piłkarze z wygasającymi kontraktami, którzy z chęcią przyjęliby propozycję z Kielc.

Leszek Ojrzyński to dobry trener. Mimo to muszę zganić go za niektóre decyzje kadrowe. Pierwszą, która mi się nie podoba, jak się za pewne domyślacie jest wpuszczanie na boisko Łukasza Cichosa. Cóż, nie oszukujmy się, to jest piłkarz co najwyżej na pierwszą ligę. Ojrzyński za to nie wiem dlaczego nie chce wpuścić na boisko Jakuba Bąka, który wyróżnia się w rozgrywkach Młodej Ekstraklasy. Sądzę, że byłoby to lepsze posunięcie niż Papka.

Były sternik Zagłębia Sosnowiec denerwuje mnie także przeprowadzaniem zmian i taktyką. Wydaje mi się, że pomimo wyglądu przypominającego borowca to tchórz. Obserwuję kiedy Ojrzyński wprowadza na boisko zawodników i nigdy się z nim nie zgadzam. Przykładowo w meczu z ŁKS, kiedy Korona spokojnie mogła wygrać, szkoleniowiec posyła do ataku tylko jednego napastnika. Chyba nie tak to powinno być. Co do zmian, to często Ojrzyński wpuszcza na boisko świeżego zawodnika w okolicach 80 minuty. Trochę za późno, a jak już jest to Cichos, to zostawiam to bez komentarza.

Jeszcze wróćmy do poprzedniej kolejki. Kiełba, który rozgrywał na prawdę dobre zawody i był chyba najlepszy na murawie zastępuje Papka. A cóż ten młody piłkarz może zrobić? Nic. Trochę żali wylałem, ale wcale nie jest mi lepiej.Obym za dwa tygodnie pisał o poprawie naszej gry.
Read more
sobota, 5 listopada 2011
no image

Kamil Grosicki jest najlepiej radzącym sobie Polskim zawodnikiem w lidze tureckiej. Polak strzelił w tej kolejce bramkę liderującemu Fenerbachce, w poprzedniej pokonał bramkarza Besiktasu.

Pytanie, dlaczego Smuda nie powołuje tego błyskotliwego skrzydłowego do reprezentacji Polski? Ze względu na trudny charakter? A co to ma do rzeczy. Taki zawodnik jest potrzebny naszej kadrze narodowej. Jeśli nie wiecie dlaczego, to przypomnijcie sobie występ Peszki przeciwko Niemcom. 

Wychowanek Pogoni Szczecin, jest szybki, dynamiczny, ma łatwość dryblingu i jest także skuteczny. To właśnie elementy, jakich brakuje kadrze. Zawodnicy o takiej charakterystyce bardzo często nawet wchodząc z ławki na ostatnie minuty rozstrzygają o losach spotkania. On na pewno będzie przydatne na EURO.

Odpowiedź na pytanie jest prosta. Smudzie po prostu nie chce się lecieć do Turcji, aby obejrzeć poczynania "Grosika". Franz, po co jechać, jak już ci się nie chce, to wyślij powołanie w ciemno. To będzie na pewno dobra decyzja.
Read more
sobota, 29 października 2011
no image

 Wczoraj rozegrano pierwszy mecz na trzeciej polskiej otwartej arenie na finały EURO 2012. Stadion Miejski zapełnił się w ponad 40 tysiącach, prezentuje się także bardzo, bardzo ładnie. To chyba jeden z najładniejszych, według mnie stadionów w Polsce.

Wszystko pięknie, podczas meczu wydaje się jakby oglądało się spotkanie Bundesligi. Właśnie, słowo wydaje się jest kluczowe. Co z tego, że na trybunach zasiądzie taka masa kibiców (za trzy lata na obiekcie będzie się pojawiać 15 tysięcy). W środku jednak, nie na trybunach,  na murawie nie zmienia się nic. Zawodnicy nadal mają problem z przyjęciem piłki, z oddaniem dobrego strzału, a sędziowie nadal nie potrafią podjąć dobrych decyzji.

Wydaje mi się, że bramka Voskampa nie powinna zostać uznana, ze względu na uniemożliwienie bramkarzowi interwencji. Nie został podyktowany także ewidentny rzut karny. Wiśniewski co prawda szukał jedenastki, ale został zahaczony. przez bramkarza WKSu, co uniemożliwiło mu dojście do piłki.

Zmieniają się stadiony. W środku areny, oprócz kibiców, nie zmienia się nic.
Read more
poniedziałek, 24 października 2011
no image

Oh my God, mówią panny co naoglądały się za dużo MTV, rapował kiedyś Mes. Tak samo pewnie zareagowały kibicki Manchesteru United oglądając spotkanie derbowe z City. 

"Czerwone Diabły" zebrały srogie lanie od sąsiadów i to w dodatku na własnym stadionie. Podopieczni Robeto Manciniego robili z zawodnikami w czerwonych strojach zupełnie co chcieli. Ci wyglądali tak jakby ktoś wytłumaczył im jak gra się w piłkę dopiero pół godziny przed pierwszym gwizdkiem. 

Patrząc na to, jak David Silva ogrywa w polu karnym Andersona, zastanawiam się jak ósemka United może grać na takim poziomie. - To był najgorszy mecz w mojej karierze piłkarskiej i trenerskiej. Nadal nie mogę w to uwierzyć - mówił na pomeczowej konferencji prasowej sir Alex Ferguson.

Fergie zawsze powtarzał, że dla niego największym rywalem jest Liverpool. Być może jest to czas, aby zmienić postrzeganie rywala zza miedzy. City ma pięć punktów przewagi nad drugim zespołem w tabeli. Jeśli "Obywatele" utrzymają dobrą formę przez dłuższą część sezonu, to mówię to z bólem, mają szansę na Mistrzostwo Anglii.

Niektórzy, wyjątkowo pesymistycznie nastawieni kibice United mogli przewidywać derbową porażkę. Może nie aż w takim stopniu, ale jednak. Czerwone Diałby nie zachwycają od zremisowanego 3:3 meczu z Bazyleą. Później trzy średnie spotkania z Liverpoolem, Norwich czy Otelulem. W tym czasie City wygrało trzy mecze z rzędu zdobywając w nich razem 10 goli.

Na Eastlands nikt nie ma zamiaru płakać za Carlosem Tevezem. Kapryśnego Argentyńczyka zastępują Edin Dzeko i Balotelli. Jak się okazuje, są nawet od niego lepsi. Apacz ponoć dostał już lukreatywną ofertę z Tottehamu. Zarobki na pewno będzie musiał zmniejszyć. 

Kibice ManU wyśmiewali Arsenal po porażce 8:2 w Teatrze Marzeń. Teraz odwet mogą wziąć na nich fanatycy Kanonierów i zapytać, "Co mówi do mamy David de Gea kiedy wychodzi z domu?"
Read more
niedziela, 23 października 2011
no image

"Koniec dobrej passy", "powtórka z poprzedniego sezonu", takie i inne komentarze można znaleźć w internecie czy prasie po piątkowym spotkaniu Korony Kielce z Zagłębiem Lubin. Złocisto-Krwiści przegrali 3:1 po bardzo słabej grze. Ja jednak jestem spokojny. 

Przyczyny porażki nie trzeba szukać bardzo daleko. Wystarczy jedynie spojrzeć na podstawową jedenastkę jaką wystawił Leszek Ojrzyński. Nie można złościć się na trenera, ponieważ wystawił chyba najlepszy skład jaki miał do dyspozycji. W piątek idealnie było widać, jak krótka jest ławka rezerwowych Korony. Szczerze mówiąc, nie ma jej wcale.

Czterech zawodników stanowiących o trzonie zespołu było zawieszonych. W defensywnie zabrakło kapitana, Kamila Kuzery. W środku pola brakło Vlastimira Jovanovicia. Bez niego Vuković jest gorszym zawodnikiem, przynajmniej w moim odczuciu. Ta para świetnie współpracuje. Na skrzydle nie szalał Paweł Sobolewski. Zastąpił go nieopierzony wychowanek Bartosz Papka. Może to być materiał na solidnego ligowca, ale debiutu na pewno nie zaliczy do udanych. 

Maciej Korzym także nie miał odpowiedniego zastępcy. Po meczu nurtowało mnie pytanie, jak taki zawodnik jak Łukasz Cichos może grać na poziomie Ekstraklasy? Nie dość, że nie umie opanować prostej piłki, to chyba nawet ja jestem od niego szybszy. Poza tym nie widziałem u niego chęci i serca do gry, które w tym sezonie jest główną cechą Korony.

Obserwuję go już od kilku spotkań. Pierwszy jego występ w trwającym sezonie był krótki. Ojrzyński dał mu trzy minuty w spotkaniu ze Śląskiem Wrocław. Cichos miał piłkę przy nodze dwa razy. Najpierw z łatwością dał sobie ją odebrać, a później zmarnował stuprocentową okazję na przypieczętowanie wyniku. Ja już wtedy go skreśliłem, szkoda, że nie zrobił tego trener. 

Kolejny beznadziejny występ tego napastnika miał miejsce przeciwko Lechii Gdańsk. Dostał ok. 20 minut na pokazanie swoich umiejętności. Koledzy stworzyli mu dwie okazje do umieszczenia piłki w siatce, ten oczywiście przestrzelił, nawet do pustej bramki.
Weszło! po piątkowym spotkaniu napisało, że Piotr Gawęcki powinien rzucić futbol. Moim zdaniem rozbrat z piłką, przynajmniej na poziomie Ekstraklasy, jest wręcz obowiązkiem Cichosa. Jeśli miałbym wskazać najgorszego napastnika ligi polskiej, długo bym się nie zastanawiał. 

Korona nie miała prawa uzyskać dobrego wyniku grając takim składem. Sądzę, że gdybyśmy grali taką jedenastką od początku sezonu, teraz plasowalibyśmy się w najniższych rejonach tabeli. Mówienie o kryzysie jest co najmniej nie na miejscu. Z Lechem, na trudnym terenie chłopcy Ojrzyńskiego prezentowali się przyzwoicie, a z Zagłębiem wyszedł brak solidnych rezerwowych. Na ŁKS wrócą Jova, Korzym, Kuzera i Sobolewski, więc jestem spokojny o trzy punkty. Wy też bądźcie.

weszło!
 Jacek Kiełb ma uzasadnione pretensje do Łukasza Cichosa.
Read more
czwartek, 13 października 2011
no image

Cóż, Panowie, świetni zresztą, ze Szkła Kontaktowego trochę śmiali się z wypowiedzi Janusza Korwina Mikke, który stwierdził, że on i jego partia osiągnęła dobry wynik w tegorocznych wyborach parlamentarnych.

Dla tych co nie wiedzą, Nowa Prawica otrzymała zaledwie 1% głosów. I to jest, szczerze mówiąc na prawdę dobry wynik biorąc pod uwagę m.in:
  • kampanię finansowaną z własnych pieniędzy
  • to, że KNP jest całkowicie nową i nieznaną wśród wyborców partią
  • kompletny brak przedstawicieli KNP w jakichkolwiek telewizyjnych debatach
  • brak reklam NP w telewizji 
  • brak Nowej Prawicy na kratach do głosowania w ponad 28 okręgach 
To tylko kilka bardzo mocnych argumentów. 1% to więc bardzo, bardzo dobry wynik. Ostatecznie wygrała Platforma, co mnie nie cieszy, ponieważ będą nami rządzić po raz kolejny komunistyczni ludzie siejący propagandę i odwracający uwagę od niespełnionych obietnic i dziury w budżecie wymyślonym problemem z kibicami. Cóż, powtózę po raz tysięczny - w POLSCE NIE MA PROBLEMU Z KIBICAMI. 

Świetny wynik dostał Ruch Poparcia Janusza Palikota. To mnie cieszy, ponieważ za cztery lata ta partia dostanie jeszcze lepszy wynik. Patrząc na to, że 1/3 elektoratu wybrała PO ze strachu przed PiSem, kolejna 1/3 z powodu "braku odpowiedniej konkurencji dla tej partii", a kolejna 1/3 ze strachu przed Palikotem. RPJP to partia którą popieram ze względu na bardzo dobry program.

Program znam, nie tak jak 80% wyborców. Po pierwsze kościół nie może być finansowany ze skarbu państwa, po drugie religia nie może być w szkole. Obecnie mamy dwie godziny religii podczas gdy np.: biologi czy fizyki zaledwie jedną w tygodniu. Oczywiście jako uczeń tai układ powinien mi pasować, jednak nie, gdyż kiedy kazują mi się uczyć trzech rozdziałów Księgi Rodzaju, potem robiąc z tego sprawdzian i oceniając to mam prawo do takich wniosków jakie mam.

Po drugie legalizacja marihuany. Sprawa jest prosta, większość narodu po prostu nie wie jak to działa. Ganja nie jest wcale tak groźna. Zresztą za jazdę po piwie, wypicie tegoż trunku w miejscu publicznym czy wypalenie jointa sadza się teraz do więzienia. Pytam, za co ?

ale się ze mnie polityk zrobił, oj !
    Read more
    poniedziałek, 10 października 2011
    no image

    Jak na razie znajduje się w cieniu Joaquina, Baptisty, Cazorli, Rudda czy Toulalana, jednak jest jednym z ulubieńców kibiców Malagi. Isco Alarcon to cudowny technik, regularny reprezentant młodzieżówki i jednak z największych nadziei hiszpańskiej piłki.

    Wie o tym Vicente del Bosque, który regularnie obserwuje poczynania młodego zawodnika. Dynamiczny piłkarz po każdym spotkaniu reprezentacji U19, czy teraz U21 zbiera bardzo pozytywne recenzje.

    Manuel Pellegrini jest świadomy tego jaką perełkę ma w swojej kadrze. Isco wie, że nie przepracował z zespołem pełnego okresu przygotowawczego i jest jeszcze bardzo młody, dlatego nie liczy nie miejsce w pierwszej jedenastce. Mimo to, Chilijczyk daje mu coraz więcej szans.

    W meczu z Granadą dostał 23 minuty, przeciwko Saragossie 12, a w ostatnim meczu, gdzie rywalem było Getafe Pellegrini wpuścił go na ponad pół godziny. W sumie Alarcon uzbierał już 62 minuty w Primera Divison w tym sezonie. Były piłkarz Valencii jest spokojny - Pracuję i będę grał tam, gdzie wystawi mnie trener.

    Za Isco zapłacono sześć milionów euro + VAT. Nikt jednak nie żałuje tej inwestycji. - To najlepszy zawodnik młodego pokolenia w Hiszpanii. Przed nim wielka przyszłość - mówi z pewnością w głosie Antonio Fernandez, dyrektor sportowy Malagi.
    Uniwersalny, ofensywny gracz jest towarem eksportowym Boquerones. Na początku czerwca zakończył udział w eliminacjach do młodzieżowych Mistrzostw Europy, później wziął udział w Mistrzostwach Świata U20 w Kolumbii, po czym drugiego września grał już w kadrze do lat 21. Tak dobrego i reprezentacyjnego młodego zawodnika na La Rosaleda nie było. To prawdziwa sensacja.
    Read more
    no image

    Szczery, elegancki, dobrze wykształcony, kulturalny - taki jest Manuel Pellegrini. Trener Malagi jest inny w świecie piłki nożnej. "Tak zostałem wychowany i taki jestem", mówi w wywiadzie dla FIFA.com.

    Trwający sezon jest jego ósmym na hiszpańskiej ziemi. Pięć lat prowadził Villarreal, rok Real Madryt, a od poprzedniego sezonu po chwilowym urlopie jest wodzem Malagi. Jego pierwszą misją było utrzymanie zespołu w najwyższej klasie rozgrywkowej. Teraz jednak plany są zdecydowanie bardziej ambitne.

    W ekskluzywnym wywiadzie dla oficjalnej strony FIFA, Chilijczyk odpowiadał na szereg różnych pytań.

    Co najbardziej kręci cię w piłce nożnej?
    Moje uczucie do futbolu napędza mnie co niedzielę. Szczerze mówiąc niedziela jest moim ulubionym dniem na rozegranie spotkania. Ta adrenalina jest wspaniała. Najlepszą rzeczą w piłce nożnej, przynajmniej dla mnie, jest konkurencja.

    A co jest najgorsze?
    Jest kilka takich rzeczy. Ja najbardziej nie lubię budzić się następnego dnia ze świadomością, że przegraliśmy. Po meczu jesteś pełen emocji i nie roztrząsasz przegranej. Inaczej jest następnego dnia, kiedy musisz wszystko przyjąć na spokojnie.

    Jak udaje ci się zachować zimną krew w obliczu wzlotów i upadków?
    Musisz mieć poczucie równowagi i być pewnym siebie. Trzeba też być selektywnym jeśli chodzi o komentarze. Np. w prasie jest wiele wypowiedzi różnych osób. Ja czytam tylko te, które warto sprawdzić.

    Jesteś spokojnym człowiekiem. Co może wyprowadzić cię z równowagi?
    Brak szacunku i brak zaangażowania. Nie mogę tego znieść.

    To już twój trzeci hiszpański klub.
    Jestem wdzięczny za zaufanie jakim mnie tutaj darzą. Cieszę się z tego powodu, gdyż nie ma wielu szkoleniowców z Ameryki Południowej, którzy osiągają sukcesy w Hiszpanii. Oczywiście praca w Villarreal była całkowicie inna, gdyż była to moja pierwsza posada tutaj. Poziom odpowiedzialności w Maladze jest już całkowicie inny. Pracuję w Hiszpanii od ośmiu lat, wyrobiłem sobie markę i nie mogę zawieść oczekiwań. Nasz cel to zakwalifikowanie się do europejskich pucharów, a ja czuję mnóstwo odpowiedzialności na moich barkach.

    Europejskie rozgrywki. Do klubu latem trafiło wielu nowych zawodników, ale czy to realistyczny cel? W poprzednim sezonie walczyliście o utrzymanie.
    Jedyny realistyczny cel to próbowanie zwycięstwa w każdym kolejnym meczu. Trzeba być ostrożnym jeśli chodzi o wyznaczanie sobie celów. Wiadomo, że chcemy być wysoko, ale jeśli podejdziemy do tego zbyt optymistycznie to może to prowadzić do frustracji.

    Jak radzicie sobie z dodatkową presją spowodowaną przyjściem wielu klasowych graczy?
    Jestem zadowolony, że tak dużo się od nas oczekuje. Na razie wszystko jest w porządku, jednak potrzebujemy jeszcze trochę czasu na całkowite zgranie. Zespoły takie jak Atletico, Sevilla, Valencia czy Villarreal w tamtym sezonie były mocniejsze od nas i nie potrzebowały tylu wzmocnień. Myślę jednak, że powinniśmy być dla nich konkurencją.

    Mimo waszych wysiłków, Real i Barcelona są chyba na razie nie do doścignięcia.
    W piłce nożnej nie ma miejsca na spekulacje. Nie ma wątpliwości, że te dwa zespoły są od nas lepsze. Wszystkie pozostałe drużyny marzą o zrównaniu się z nimi. Teraz zaczynamy nowy projekt i wspaniale byłoby osiągnąć sukces już na początku. Celem tego przedsięwzięcia jest jednak rozwój z roku na rok.

    Jak ocenia pan szanse Chile na awans do Mistrzostw Świata w Brazylii w 2014 roku?
    Pod warunkiem, że awansują przewiduje im świetny turniej, ponieważ w reprezentacji gra pokolenia młodych i utalentowanych zawodników występujących w silnych klubach. Niektórzy zawodnicy są na prawdę świetni. Nasza kadra poczyniła spore postępy dzięki pracy Marcelo Bielsy a teraz Claudio Borghiego.

    Jednym z liderów kadry jest Alexis Sanchez. Jak skomentujesz jego transfer do Barcelony?
    To dla nich świetne wzmocnienie. To młody, aczkolwiek doświadczony już zawodnik, dzięki trzem sezonom w Serie A. To doskonałe wzmocnienie kadry Barcelony, a także korzystny transfer dla reprezentacji Chile. Doświadczenie zdobyte tutaj przeniesie do kadry.

    Twoje nazwisko często jest wymieniane w stosunku do objęcia reprezentacji Chile w przyszłości.
    Każdy trener kiedy osiągnie już pewien moment chce poprowadzić swój kraj. Teraz jednak jestem w Maladze i jestem szczęśliwy mając 4-letni kontrakt. Bardzo prawdopodobne, że to będzie moja ostatnia praca w Europie. Zobaczymy co będzie dalej.
    Read more
    niedziela, 2 października 2011
    no image

    Nie mam osiemnastu lat i bardzo ubolewam z tego powodu, nie tylko dlatego, że nie mogę legalnie kupić sobie piwa, a dlatego, że nie będę mógł brać udziału w najbliższych wyborach parlamentarnych.

    Wstyd mi, że jak na razie rządzi nami (i pewnie nadal będzie) siejąca propagandę dot. głównie kibiców Plarforma Obywatelska. Wstyd mi też, że członkiem tej partii jest Stefan Niesiołowski. Pan Poseł wybrany przez naród nazwał niedawno zamordowanego cztery lata temu Karola "Małpę" Piróga -"stadionową żulia i bandytą." 

    Niedawno mija czwarta rocznica śmierci Karola. - Nadal bardzo brakuje nam syna - mówiła matka "Małpy". Jak teraz czuje się rodzina zamordowanego kibica, słysząc, jak polityk, który za pewne zostanie bezkarny go obraża? Tak nie może być, ja się z tym nie zgadzam! Szkoda, że nie mogę iść na wybory, bo wierzę, że jeden głos znaczy na prawdę dużo. Tymczasem zapraszam do zapoznania się z listem otwartym SKKK.

    List Otwarty Stowarzyszenia Kibiców Korony Kielce "Złocisto Krwiści"
    Kielce, dnia 29.09.2011

    Stowarzyszenie Kibiców Korony Kielce "Złocisto Krwiści", jako przedstawiciel wszystkich kibiców Korony Kielce, zwraca się do Państwa z prośbą o upublicznienie i rozpowszechnienie naszego listu otwartego, w sprawie wypowiedzi Pana Niesiołowskiego w programie Moniki Olejnik "Kropka nad i", z dnia 27 września 2011 roku.

    Słowa oburzenia nie oddają w pełni naszych reakcji jakie nastąpiły po obejrzeniu wystąpienia Pana Niesiołowskiego, w którym pozwolił sobie na skandaliczną wypowiedź dotyczącą tragicznie zmarłego w 2007 roku kibica Korony Kielce - Karola Piróga "Małpy". Nazwał on Karola "Małpę" stadionową "żulią", która jest dla kogoś partnerem politycznym. Następnie powtarza on, iż "Małpa" jest stadionowym bandytą.

    Jesteśmy poruszeni i zniesmaczeni zachowaniem tego polityka. Skandalicznym jest kalanie dobrego imienia zmarłego Karola dla własnych celów politycznych. Wychowaliśmy się w tradycyjnych katolickich wartościach, które mówią, że o zmarłym mówi się dobrze lub nie mówi się wcale. Jednak wypowiadanie się na tematy o których nie ma się bladego pojęcia jest widocznie cechą charakterystyczną tego "polityka". Pan Stefan Niesiołowski nawet nie znał Karola, a na oczach milionów telewidzów bardzo ochoczo nazywa go żulem i bandytą. 21 września minęła 4. rocznica śmierci Karola. Kibice Korony pamiętają o przyjacielu i dbają o jego dobre imię każdego dnia. Stąd wypowiedź Stefana Niesiołowskiego była dla nas jak cios w policzek.

    Kibice to nie partia, a mimo to jesteśmy wciągani w brudną grę polityczną opierającą się na straszeniu innych obywateli. Nie zgadzamy się na nazywanie kibiców "bandytami" i "żulami", uważamy, że jest to naruszenie dobrego imienia wielotysięcznej grupy obywateli Rzeczypospolitej.

    Jeśli Pan Stefan Niesiołowski przekalkulował sobie, że tak prostacki język debaty mu się opłaca to nie będziemy w to wnikać. Jednak nie zgadzamy się jako obywatele tego kraju na wykorzystywanie nas kibiców, a przede wszystkim zmarłego Karola Piróga.

    Domagamy się publicznych przeprosin Rodziny Karola Piróga oraz nas KIBICÓW. Mamy nadzieję, że Pan Niesiołowski zmieni swoje nawyki i zacznie panować nad słowami, które wychodzą z jego ust. Mimo iż granice przyzwoitości są dla polityków bardzo elastyczne to i one powinny mieć swój kres.

    Kibice Korony Kielce

    "Świętości nie szargać, bo trza, żeby święte były, ale Świętości nie szargać to boli" (Stanisław Wyspiański WESELE) 
    Read more
    sobota, 17 września 2011
    no image

    Juanfran Moreno rozpoczyna swój trzeci sezon w Realu Madrid Castilla. Zawodnik ma pełne zaufanie trenera i kolegów, jest prawdziwym liderem drużyny. Dostawał już szanse od Jose Mourinho a jego motywacją jest jedno zdanie, ale o tym w wywiadzie.

    Początek ligi pokazuje w miarę równy poziom drużyn.
    Tak, walka rozpoczęła się w pierwszej kolejce a zakończy się w trzydziestej ósmej. Aby awansować, musimy ciężko pracować.

    To twój trzeci sezon w Castilli. Jesteś liderem zespołu.
    Mam to szczęście. Szczerze mówiąc jestem dumny z wyników jakie tutaj osiągam.

    Pokazujesz wysoką formę na początku rozgrywek.
    Dobrze przepracowałem pretemporadę i to po prostu musi być mój rok. Chcę grać na wysokim poziomie przez cały sezon.

    Niedawno skończyłeś 23 lata.
    To mnie motywuje. Zawsze powtarzam sobie: jestem o krok od pierwszej drużyny. Nie mogę zmarnować takiej szansy.

    Trzeba podtrzymywać dobrą formę w dalszym ciągu ligi.
    Rok temu źle zaczęliśmy gubiąc masę punktów. Teraz zrobiliśmy to lepiej, ale musimy wyregulować formę. Naszym celem jest wygranie ligi i awans. Aby to osiągnąć nie możemy wypuszczać punktów, jak w spotkaniu z Coruxo. W tym meczu jednak zagraliśmy całkiem dobrze.

    Latem do Castilli przyszli nowi gracze.
    Bardzo dobre inwestycje klubu. To młodzi, świetni zawodnicy, którzy muszą jeszcze zdobyć doświadczenie. Pedro Mendes i Rios wiele wnoszą do naszej drużyny. Tutaj nikt nie jest nietykalny, każdy ma szanse na występ. Jest tu spora konkurencja.

    Toril zalicza spektakularną passę bez porażki.
    Dwa razy zremisowaliśmy, co nie wprawa nas w dobry nastrój ale też nie rozpaczamy. Chciałbym, żeby ta passa ciągnęła się jeszcze przez 34 mecze, w tym dwa w play-offach. Jesteśmy Realem Madryt Castilla i chcemy wygrać wszystkie mecze.

    Zdajesz sobie sprawę ze swojej wagi w szatni?
    Jeśli miałbym ją porównać do tej z poprzedniego sezonu to jest na pewno inna. Teraz staram się być z każdym blisko i pomagać młodszym kolegom. To łatwe, ponieważ panuje tutaj fajna atmosfera. Jestem szczęśliwy i chcę udowodnić to na boisku.

    Twoim pozaboiskowym hobby jest polowanie?
    Kocham to! Kiedy nie mogę grać w piłkę idę, zwłaszcza w lecie na polowanie z moim ojcem.

    A na koniec powiedz coś fanom Castilli.
    Wspierajcie nas w najbliższych meczach, bo to dla nas bardzo ważne.
    Read more
    środa, 14 września 2011
    Poza boiskiem: To nic nie znaczy przecież

    Nie wiem kompletnie dlaczego, ale jaram się tym kawałkiem jak młody kot. Może to przez ten przekozacki bit w tle? A może przez prosty i świetny przekaz? Nie mam pojęcia, mimo to ś w i e t n e.
    Read more
    no image

    Szósta kolejka T-Mobile Ekstraklasy przyniosła kilka ciekawych wyników, ale także niespodziewaną zmianę lidera tabeli. Na jej czele plasuje się obecnie przedsezonowy pewniak do spadku - Korona Kielce.

    Tabela:

    Układ tabeli jest świetny dla kieleckiej ekipy, która obecnie jest jej liderem. Druga jest Jagiellonia, z jednopunktową stratą, a ostatnie miejsce na podium zajął poznański Lech. Aż cztery drużyny zgromadziły w tym sezonie dziesięć oczek. Są to kolejno: Lech, Śląsk, Polonia, Widzew i Ruch Chorzów. Mistrz Polski dzięki zwycięstwu w Poznaniu awansował na dziewiątą lokatę. Łódzki Klub Sportowy strzelił tylko dwa gole w tym sezonie, stracił ich jedenaście, a dzięki takim statystykom zdobył cztery punkty i wyszedł z strefy spadkowej. Ostatnia jest Cracovia, a tuż przed "Pasami" znajduje się dość niespodziewanie Zagłębie Lubin. Warto dodać, że "Miedziowi" maja do rozegrania jeszcze zaległe spotkanie z Legią Warszawa.

    Mecz kolejki: Korona Kielce - Śląsk Wrocław

    Być może jestem subiektywny, ale to spotkanie mogło się podobać. Kielecka ekipa nie była faworytem, jednak po raz kolejny dzięki ambicji i waleczności zdołała wygrać, dzięki czemu zajmuje pierwsze miejsce w ligowej tabeli. Pomimo ataków gospodarzy, to zawodnicy Oresta Lenczyka pierwsi strzelili gola za sprawą Johana Voskampa i niefortunnej interwencji Zbigniewa Małkowskiego. Goście nie nacieszyli się długo prowadzeniem, ponieważ Korona wyrównała dzięki bramkom Pavola Stano i Kamila Kuzery. Całe spotkanie toczyło się w szybkim tempie i było przyjemne dla oka.

    Postać kolejki: Sylwester Patejuk

    Być może zwycięska bramka strzelona półprzewrotką dla Podbeskidzia Bielsko-Biała na Łazienkowskiej to trochę mało na zostanie postacią kolejki, jednak bardzo spodobała się mi historia tego zawodnika, który nie tak dawno występował w klasie okręgowej i grał dla czystej przyjemności. - Takie bramki na treningu to normalka - mówi w jednym z wywiadów piłkarz.

    Nasz najbliższy rywal: Lechia Gdańsk

    Piłkarze z Pomorza nie tak dawno znajdowali się w strefie spadkowej, jednak bardzo szybko z niej uciekli i plasują się w środku tabeli. W szóstej kolejce wygrali na własnym stadionie z Górnikiem Zabrze. Były to pierwsze trzy punkty Lechii na PGE Arenie. Po ostatnim spotkaniu mówiono o kontuzjach Mateusza Machaja i Krzysztofa Bąka, jednak piłkarze będą do dyspozycji trenera Kafarskiego na mecz z Koroną.

    A to właśnie Sylwester Patejuk, czyli bohater szóstej kolejki.

    Jedenastka kolejki: 4-4-2

    Bramkarz: Krzysztof Kotorowski (Lech Poznań)

    Obrona: Tomasz Górkiewicz (Podbeskidzie Bielsko-Biała) - Pavol Stano (Korona Kielce) - Andrius Skerla (Jagiellonia Białystok) - Marcin Kaczmarek (ŁKS)

    Pomocnicy: Ivica Ilev (wisła Kraków) - David Plizga (Jagiellonia Białystok) - Aleksandar Vukovic (Korona Kielce) - Paweł Sobolewski (Korona Kielce)

    Napastnicy: Sylwester Patejuk (Podbeskidzie Bielsko-Biała) - Arkadiusz Piech (Ruch Chorzów)

    Statystycznie:

    Bramki: 19 (-)*

    Wygrane gospodarzy: 4 (+)

    Remisy: 1 (=)

    Wygrane gości: 3 (-)

    Średnia bramek na mecz: 2.375 (-)

    Żółte kartki: 32 (-)

    Czerwone kartki: 1 (-)

    Najwięcej bramek w meczu: 5 (Jagiellonia 3-2 Polonia) (=)

    * (-) mniej niż w poprzedniej kolejce; (+) więcej niż w poprzedniej kolejce; (=) tyle samo co w poprzedniej kolejce

    dla: mks-korona-kielce.pl
    Read more
    wtorek, 13 września 2011
    no image

    Teraz trwa jego chwila. Real jest liderem także dzięki jego trafieniom. Karim Benzema jest bardzo skuteczny na początku sezonu, a w spotkaniu przeciwko Getafe strzelił dwa gole.

    Kolejny dublet na Bernabeu. Trudno chyba przestać się uśmiechać?
    Czuję się bardzo dobrze. Cała drużyna jest zadowolona ze zwycięstwa nad Getafe, które w sobotę pokazało wysoką jakość i zagrało odważnie. Azulones ciągle stwarzali swoje sytuacje, ale udało się nam nad nimi zapanować. Virus Fifa działa przez co powrotu pierwsze mecze ligowe po przerwie na reprezentacje są cięższe. Wygrana w pierwszym ligowym meczu na Bernabeu była bardzo ważna.

    Mówisz o problemach, a pierwszą bramkę strzeliłeś w łatwy sposób.
    Tak na prawdę to ostatnio wszystko przychodzi mi w łatwy sposób. Jestem w świetnej formie a Mourinho daje mi dużo czasu do gry. Muszę kontynuować tę passę. Pierwszy gol wynikał z mojej pewności siebie, oby tak dalej.

    Gołym okiem widać, że świetnie rozumiesz się z Cristiano i Özilem. Jest między wami chemia?
    Poza boiskiem wszyscy trzej się przyjaźnimy co pomaga podczas meczów. To świetni zawodnicy i wcale nie musisz się napracować, żeby się z nimi rozumieć. Uwielbiamy grać na małej przestrzeni, kiedy piłka przemieszcza się w szybkim tempie.

    To tak jak przy drugim golu.
    Podobne podanie Cristiano wysłał mi w poprzednim sezonie. Kiedy ruszył z piłką, wiedziałem już jak to się z kończy i bez dłuższego zastanowienia pobiegłem w stronę pola karnego.

    Przed pierwszym gwizdkiem w meczu przeciwko Getafe wiedzieliście o remisie Barcelony na Anoeta. Wpłynęło to na wasze nastawienie?
    Tak, wiedzieliśmy, że stracili dwa oczka, ale cały czas myśleliśmy tylko o sobie. Gdybyśmy koncentrowali się na tamtym spotkaniu byłby to poważny błąd. Wygrywamy nie myśląc o Barcelonie, to jest rozwiązanie!

    Nie wiem czy zwróciłeś na to uwagę. Mourinho wprowadzając Higuaina ściągnął Ozila. Wielu kibiców odczytuje to jako znak dla ciebie, że jesteś pierwszym napastnikiem.
    (śmiech) Nie mam powodów do zmartwień. Konkurencja jest normalna w takim klubie jak Real Madryt. Szczerze mówiąc, ucieszyłem się kiedy Pipita strzelił gola. Wszyscy przecież mamy jeden cel.

    Czas na Ligę Mistrzów.
    Tak. Po meczu z Getafe nasze myśli od razu skupiły się na spotkaniu w Zagrzebiu. Chcemy osiągnąć dobry wynik.

    Czyli jaki?
    Dla Realu dobry wynik to zwycięstwo. Nie ma innej możliwości. Jedziemy na Chorwację po trzy punkty.
    Read more
    no image

    Latem przyszedł do Romy jako część rewolucji kadrowej. Bojan Krkić, który właśnie skończył 21 lat zdał już sobie sprawę, że Roma to nie Barcelona. Powodów jest mnóstwo.

    Młody zawodnik, głównie za sprawą Luisa Enrique mocno uwierzył w projekt DiBenedetto-Baldini-Sabatini i przyjął ofertę z Rzymu. Skłoniła go do tego śmiertelna konkurencja w Barcelonie, gdzie jego szanse na grę były równe niemal zeru. Po ciężkim do przełknięcia wyeliminowaniu z Ligi europejskiej fani i włodarze liczyli na pokaz umiejętności Hiszpana w ligowej potyczce z Cagliari. Niestety i wtedy zawiódł ich oczekiwania.

    Gołym okiem widać było, że napastnik Giallorossi nie pojął jeszcze włoskiej piłki. Przykładem mogą być bezsensowne dryblingi, gdzie w jego sytuacji zawodnik obyty na boiskach Serie A zachowałby się zupełnie inaczej. Chęć zwycięstwa i dobrego występu doprowadziła Bojana do przesady w niektórych akcjach. Wynik: kolejne rozczarowanie.

    Mimo to Luis Enrique i reszta osób związanych z "Wilkami" nadal mocno w niego wierzy. Kiedy piłkarz opuszczał murawę został nagrodzony oklaskami, co jest dowodem zaufania. Każdy wie, że Bojan jest wielkim, młodym talentem i wkrótce zacznie pokazywać pełnię swoich możliwości.


    Bojan jak na razie zawodzi, ale nikt nie wątpi w jego talent


    jako, że coraz mniej mam czasu na pisanie własnych tekstów, będą się tutaj pojawiać tłumaczone ze stron zagranicznych zazwyczaj pisane dla innych poratli, ale takze tlumaczone tylko dlatego, ze są po prostu tego warte. enjoy!
    Read more
    czwartek, 1 września 2011
    no image

    Po pierwszym meczu w sezonie przyszedł czas na refleksje. Xabi Alonso udzielił wywiadu stacji radiowej, Onda Cero. 

    Najpierw Hiszpan został zapytany a atmosferę jaka panuje po sierpniowych klasykach. "Sytuacja jest bardziej normalna niż mogłoby się to wydawać. Wszystkie wypowiedzi ludzi związanych z naszym klubem są prawdziwe. Atmosfera jest bardzo dobra", powiedział Xabi.

    Bask przebywa obecnie na zgrupowanie reprezentacji. "Czekają nas spotkania, które musimy wziąć na poważnie. Chile to bardzo dobra drużyna, a z Liechtensteinem, przynajmniej na papierze, powinniśmy sobie spokojnie poradzić."

    "Fakt, Barcelona pokazuje swój wielki potencjał. Można powiedzieć, że przez tyle lat grają automatycznie. Od trzech lata mają świetne wyniki, ale Real Madryt będzie walczył." "Nikt tutaj nie jest nietykalny. Każdy piłkarz jest bardzo dobry i ma takie same szanse na występy w pierwszej jedenastce. Obserwowałem Nuriego Sahina. To wielki zawodnik, nie mogę się już doczekać kiedy będziemy mogli zagrać obok siebie." 

    "Mam bardzo dobre stosunki z Jose Mourinho. Jest bardzo wymagający, ale to świetny motywator."
    Bernabeu podziwia grę Xabiego. "Kibice zachowują się normalnie. Kiedy dobrze zagram dostaje brawa, kiedy podam krzywo dostaje małą porcję gwizdów." Cel na najbliższy sezon jest jasny: "Musimy wygrać ligę. Potrzebuje tego. Tutaj czy w Liverpoolu zawsze byłem drugi. Nadszedł czas aby zdobyć mistrzostwo. Moje pięć lat gry w Liverpoolu było niezapomniane, ale tutaj także czuję się fantastycznie." 

    "Lass ma ogromny potencjał. Cieszę się, że udało się go zatrzymać, bo możemy zrobić wielkie rzeczy."
    Na koniec Xabi powiedział o swoich piłkarskich idolach. "Z czasów mojego ojca to Maradona i Zico, z moich czasów to Mouro Silva, Paul Schoeles, Keane i Zidane."
    Read more
    środa, 24 sierpnia 2011
    no image

     Miało być tak pięknie, a Polska musi czekać co najmniej szesnaście lat na zespół reprezentujący ją w Lidze Mistrzów. Zawodnicy wisły Kraków przegrali w rewanżowym spotkaniu z APOELem Nikozja 3:1 i w następnym sezonie będą występować jedynie w Lidze europejskiej.

    Wydawało się, że Mistrz Cypru to najłatwiejszy przeciwnik na jakiego podopieczni Roberta Maaskanta mogli trafić. Nic mylnego. W pierwszym meczu już widoczna była różnica klas między dwoma zespołami, a w rewanżu, przy swojej publiczności zawodnicy w żółtych koszulkach pokazali swój poziom. APOEL dominował praktycznie od pierwszej do ostatniej minuty. Zawodnicy przeprowadzali chwilami piękne akcje i wydawało się, że to nie cypryjska drużyna. 

    Wisła grała bojaźliwie, jakby przestraszona, natomiast piłkarze zespołu z Nikozji grali kompletnie na luzie. Nie bali się wejść dryblingiem zagrać technicznie, podtrzymać piłkę. W zespole Mistrza Polski tego nie było. 

    Wisła poczuła smak raju przez szesnaście minut, po przeprowadzeniu jednej ciekawej i fartownej akcji. Gdyby nie to, że defensywa gospodarzy nieco przysnęła, Wilk nie strzeliłby bramki. Jedyny zawodnik Białej Gwiazdy, który mi się spodobał to Ivica Iliev, ale i tak został przyćmiony przez drużynę z małej wysepki. 

    APOEL to poukładana drużyna. Dwa lata temu grali w Lidze Mistrzów ze średnim powodzeniem, teraz jednak mają o wiele bardziej wzmocnioną i lepszą drużynę. Moim zdaniem mogą coś zawojować przy łatwej grupie (fartem wyjść z niej, jednak bardziej chodzi mi o trzecie miejsce). Nie zapominajmy jednak, że Mistrz Polski nie jest żadnym punktem odniesienia.
    Read more
    poniedziałek, 22 sierpnia 2011
    no image

    W dzisiejszym przeglądzie prasy można dowiedzieć się kilku ciekawych rzeczy. Między innymi w mediach możemy przeczytać o agresywnej grze Korony, karach dla Żółto-Czerwonych kibiców czy przeszłości Michała Zielińskiego nie związanej z futbolem.

    Przegląd Sportowy:
    Korona gra bardzo ambitnie co bardzo podoba się fanom oraz trenerowi zespołu, jednak jak wyliczyli dziennikarze PS, zawodnicy Korony w 4 kolejkach faulowali 78 razy i obejrzeli piętnaście żółtych kartek. Od inauguracyjnego spotkania z Cracovią ekipa trenera Leszka Ojrzyńskiego nie przebiera w środkach. Po meczu z Jagiellonią w Białymstoku opiekun Jagi Czesław Michniewicz powiedział nawet, że Korona to nie „złocisto-krwiści\", tylko „wściekło-krwiści\". W sobotę futboliści kieleccy faulowali przeciwników 21 razy - czytamy. - – Nie wiem, czy to dużo. Wiele fauli wynika z typowej walki. Owszem, gramy twardo, ale nie brutalnie. Wychodząc na boisko masz szanować przeciwnika, ale nie możesz odpuszczać - tłumaczy postawę drużyny Aleksandar Vukovic. 

    Gazeta Wyborcza:
    12 kibiców Korony w wieku od 17 do 40 lat zostało zatrzymanych po meczu przez policję. Postawiono im zarzuty wykrzykiwania wulgaryzmów pomimo napomnień służb porządkowych. Sąd w Kielcach wymierzył karę trzyletniego zakazu stadionowego sześciu kibicom Korony, a sześciu innym - dwuletniego. Wszyscy zapłacą też grzywny od 2000 do 2500 zł. Sześciu z nich znajdowało się pod wpływem alkoholu - pomiary wykazały jego zawartość w wydychanym powietrzu od 0,3 do 1,5 promila. - możemy przeczytać na stronie Gazety Wyborczej.  

    weszlo.com:
    Andrzej Iwan stwierdził, że gdyby Korona mniej skoncentrowała się na walce, a bardziej na grze w piłkę, to by to spotkanie wygrała. I nazwał kielecki zespół „przemotywowanym”. Taki już chyba jednak będzie styl tego zespołu – bardziej gryzienie trawy niż kopanie piłki, z nikłymi szansami na połączenie jednego z drugim - napisali dziennikarze popularnego ostatnio serwisu po sobotnim spotkaniu. Weszlo! wystawia także oceny pomeczowe. Tomasz Lisowski otrzymał jedną z najniższych - 2. Musimy też skomentować notę dla Tomasza Lisowskiego – jest tak niska między innymi dlatego, że zachował się jak idiota i powinien za własną głupotę wylecieć z boiska. Uratowała go tylko nieporadność arbitra.

    fakt.pl
    Michał Zieliński bardzo dobrze rozpoczął sezon 2010/2011. W czterech meczach strzelił trzy bramki, a w spotkaniu przeciwko wiśle dał niezłą zmianę. Wcześniej nie było jednak tak różowo, ponieważ piłkarz w poszukiwaniu pieniędzy wyjechał do Holandii, jednak wcale nie grać w piłkę. W Concordii Knurów za grę nie zarabiał nigdy więcej niż pięćset złotych na miesiąc. W 2006 roku rzucił furbol i pojechał pracować do Holandii. Mieszkał w miejscowości Haarlem niedaleko Amsterdamu. Zajmował się segregowaniem owoców i warzyw. W końcu zdecydował się na powrót do Polski i okazało się to bardzo dobrą decyzją.

    - Faktycznie, w przeszłości różnie mi się układało. Jak to w życiu, były wzloty i upadki. Ja jestem osobą, który nigdy się nie poddaje, dlatego wierzyłem, że w końcu będzie dobrze. Teraz los się odmienił. Jestem dobrze przygotowany do sezonu zarówno pod względem fizycznym, jak i mentalnym - mówi Zielu w rozmowie z Faktem.
    Read more
    piątek, 19 sierpnia 2011
    no image

    Nie będe nic pisał po meczu Realu Madryt z FC Barceloną, bo nie mam czasu na napisanie tak długiego tekstu. Gratuluję kibicom Blaugrany bardzo dobrej drużyny, jednak to już ostatnie podrygi. Real Madryt zmniejszył różnicę i to znacznie. 

    Burza się rozpętała, tak. Nikt jednak nie mówi o prowokacyjnym zachowaniu ze strony zawodników i trenerów FC Barcelony. Bo, jak już kiedyś pisałem na prawymskrzydle, przecież to Barca! To Real jest ten zły, ale już nie długo.
    Read more
    poniedziałek, 15 sierpnia 2011
    no image

    Daniel Ljuboja jest tym czego Legii brakowało w poprzedniej rundzie, rasowym napastnikiem. Pokazał to w meczu z Górnikiem Zabrze.
     
    W ostatnich rozgrywkach Legia nie miała solidnego snajpera. Michał Kucharczyk dobre mecze przeplatał słabymi, Bruno Mezenga to niewypał, Michal Hubnik także nie pokazał nic nadzwyczajnego, a Takesure Chinyama był cieniem siebie nawet ze słabych okresów.

    Złośliwi twierdzili, że Ljuboja podpisał kontrakt z Legia aby odcinać kupony i przyglądać sie rozwojowi Warszawy na rok przed EURO. Nic mylnego.

    Pierwsze mecze serbskiego napastnika w Legii nie były zbyt błyskotliwe. Widać jednak było, że jest to zawodnik zdecydowanie odstający klasa od wielu polskich piłkarzy, oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. 

    Teraz jednak pokazał co potrafi, choć wierzę, że potrafi jeszcze więcej. Strzelając pierwszego gola fenomenalnie zastawił sie, obrócił i pewnym strzałem pokonał bramkarza rywali. Rzadko mamy okazję oglądać takie zagrania w naszej lidze. 

    Ljuboja to jednak zawodnik nieobliczalny. Musi ustabilizowac formę i będzie jedną z największych gwiazd T-Mobile Ekstraklasy nie tylko z nazwiska.
    Read more
    środa, 10 sierpnia 2011
    no image

    Dzisiaj w reprezentacji Polski zagrał kolejny farbowany lis, Ojgen Polanski. Piłkarz nie wniósł niczego ciekawego, a każdy wie, że na grę z Orzełkiem na piersi zdecydował się dopiero wtedy, kiedy stracił ostatnie nadzieje na grę dla Niemiec.

    Jak wiemy, Franciszek Smuda zrobi wszystko, żeby tylko nie skompromitować się na EURO2012. Niestety, ale patrząc na wypowiedzi Frania np. tą ostatnią, w której bure dostał Łukasz Piszczek za to, że przyznał się do ustawiania spotkań selekcjoner naszej kadry narodowej nie może skompromitować się bardziej.

    Ale czy to jeszcze jest kadra narodowa? Na razie tak, choć jeżeli będą grać w niej jeszcze Perquis i Arboleda, których bardzo chce nasz selekcjoner, to chyba coś będzie nie tak.

    Dobre podejście do sprawy ma pomocnik Legii, Miroslav Radović, który złożył papiery o polskie obywatelstwo. Serb nie chce nawet słyszeć o powołaniu od Smudy. "Złożyłem wniosek o polskie obywatelstwo, ale nigdy nie zagram w biało-czerwonych barwach. Obcokrajowcy nie powinni występować w reprezentacji narodowej. Mam szacunek do waszego kraju, ale nie zamierzam być jak chorągiewka - mówi w rozmowie z Faktem piłkarz Legii.
    Read more
    no image

    Dawida Janczyka w Koronie Kielce nie chciałem od samego początku. Kiedy przychodził do Kielc pół roku temu miał nadwagę, był zbyt wolny i nie przebił się do podstawowej jedenastki. Do tego jak już grał, to bardzo słabo i ucieszyłem się kiedy wyjechał na testy do Izraela.

    Nie spodobał się. Oficjalna wersja jest taka, że nie dogadał się finansowo, ale moim jak i wielu kibiców zdanie jest całkiem inne. Polak po prostu był zbyt słaby. Wrócił do Kielc, obniżył zarobki i walczy o podstawową jedenastkę.

    Mimo to widzę zero ambicji u tego zawodnika. Obserwowałem go podczas rozgrzewki w meczu z Ruchem Chorzów. Albo stał i przyglądał się poczynaniom swoich kolegów na boisku, albo truchtał w miejscu. Kiedy trener Leszek Ojrzyński wpuścił go na końcowe minuty meczu ten nic nie pokazał. Zero świeżości, zero startu do piłki, jednym słowem słabo. 

    Podobnie było w rundzie wiosennej. Janczyk nie zagrał ani jednego dobrego spotkania był wyraźnie słabszy od kolegów.  Do tej pory nie strzelił jeszcze bramki.

    Janczyk nie pasuje do nowej Korony. Kiedy każdy zawodnik walczy i oddaje serce na boisku, były reprezentant Polski nie nadąża, a wystarczy niewiele, wystarczy po prostu wbić sobie piłkę do serca, a nie pieniądze.
    Read more
    wtorek, 9 sierpnia 2011
    no image

    Tym razem przegląd prasy ukazuje się we wtorek, co spowodowane jest tym, że Korona swój mecz rozegrała dopiero wczoraj. 

    weszlo.com
    Gdyby nie arbiter, mecz mógłby skończyć się kompletnie innym wynikiem. Oto jaką opinię o prowadzącym wczorajsze spotkanie wystawili dziennikarze serwisu weszlo.com - Szymon Marciniak z Płocka... Dobrze, że nam przypomniał, jaką rolę w rozgrywkach polskiej ekstraklasy mogą odegrać beznadziejni sędziowie. Cóż ten facet wyczyniał, to przechodziło ludzkie pojęcie. Gdyby gwizdał dokładnie na odwrót, czyli gdyby ten sam mecz miał odbyć się jeszcze raz i Marciniak miał podejmować w każdej akcji decyzje w drugą stronę, to mniej by popełnił błędów!
    Dziennikarze nie oszczędzili strzelca bramki na 1:0, Michała Zielińskiego. - A sam mecz? Całkiem zacięty, ale bez wielkiej jakości. Rozśmieszył nas gol Zielińskiego. Ogólnie wiadomo, że to drewniak, ale wyszło mu całkiem ładne uderzenie na skutek tego, że... nie trafił w piłkę.

    Przegląd Sportowy:
    Atrakcyjność wczorajszego spotkania Przegląd Sportowy ocenił na 4 w skali ocen 1-5. Postacią spotkania został wybrany Grzegorz Lech. - Od pierwszej minuty do opuszczenia boiska z powodu kontuzji był motorem napędowym drużyny. Brał udział we wszystkich akcjach Korony, atakując to z prawego, to z lewego skrzydła. Przez całe spotkanie świetnie współpracował z ofensywnymi graczami, a na pochwałę zasługuje też kilka udanych podań z głębi pola - możemy przeczytać o zawodniku Korony.

    Gazeta Wyborcza:
    W jednym z wydań GW można znaleźć bardzo ciekawą wypowiedź pomocnika Korony, Aleksandara Vukovicia. - Cieszyłem się, że w Warszawie czeka mnie fajna przygoda. Zostałem wypożyczony z Partizana i byłem święcie przekonany, że najpóźniej w czerwcu 2002 roku wrócę do Belgradu. Życie zweryfikowało plany. Zdobyliśmy tytuł i zostałem. Ze znajomymi żartuję, że jestem jak król Kazimierz Wielki. Polską ligę zastałem drewnianą, a zostawię murowaną. Nie z mojej przyczyny, ale widziałem, jak wszystko się zmieniało i piękniało. Wciąż jest mnóstwo do poprawy, ale i tak polska piłka zdecydowanie idzie do przodu. Pod względem organizacji Korona jest dziś na poziomie Legii sprzed dziesięciu lat, ale postępy widać na każdym kroku - mówi Vuko.
    Read more
    poniedziałek, 8 sierpnia 2011
    no image

    Saidi Ntibazonkiza musi jak najszybciej ewakuować się z Cracovii. To po prostu za dobry zawodnik jak na taki klub. 

    Już w poprzednim sezonie wyróżniał się na tle swoich kolegów. Wczoraj zobaczyłem go w spotkaniu przeciwko Legii Warszawa i zagrał na prawdę koncertowo, a występ uwieńczył zdobyciem przepięknej bramki. Nie dość, że pomimo swoich filigranowych warunków walczył za dwóch, to popisywał się do tego pięknymi technicznymi zagraniami.Niestety, ale jego partnerzy byli na tyle nieudolni, że krakowski klub przegrał 3:1.

    Przykład?  W pierwszej połowie piękną podcinką nad obrońcami Legii Warszawa podał piłkę do Van der Biezena. Wystarczyło tylko dotknąć piłki, Holender jednak w nią nie trafił.

    Takich sytuacji jest mnóstwo. Ntibazonkiza jest po prosty zbyt dobry na Cracovię. Niech pogra jeszcze jedną rundę i odejdzie jak najszybciej. Każdy polski zespół miałby z tego zawodnika ogromną pociechę.
    Read more
    niedziela, 7 sierpnia 2011
    no image

    Działacze Lecha Poznań niedawno chwalili się, że już im trawa rośnie! W Krakowie mają jednak więcej powodów do radości. Kiedy Wisła niezbyt radzi sobie w Ekstraklasie, piłkarze mogą udać się na grzybobranie. Ale radzę im pamiętać, że niektóre grzyby są jadalne tylko raz...
    Read more
    no image

    Trzeba umieć uczyć się na błędach. Doskonale wie o tym Karim Benzema, który po licznych upadkach wreszcie wstał i ma się bardzo dobrze.

    Karim na początku gry w Blancos nie radził sobie z nadwagą, miał problemy z wymiarem sprawiedliwości (pamiętna sprawa z nieletnią prostytutką) i nie znał języka. Pod wodzą Mourinho Benzema musiał wziąć się za siebie. Nie było innej opcji, Portugalczyk jest twardy i każdy wie jak skończyłoby się zakwestionowanie jego zdania czy brak pracy na treningach.

    Francuz przygotowania do sezonu 2011/12 może zaliczyć do bardzo udanych. Napastnik został najlepszym strzelcem drużyny, zdobywając 8 bramek w 7 meczach. Wyprzedził nawet superstrzelca, Cristiano Ronaldo. Pokonywał kolejno bramkarzy LA Galaxy, Herthy Berlin (dwa razy), Leicesteru City, a w meczach przeciwko Guangzhou Evergrande i Tianjin Teda ustrzelił dublet w obu spotkaniach. Przeciwnicy co prawda nie byli zbyt wymagający, ale Francuz pokazał, że jest w dobrej formie.

    Przepis na sukces jest bardzo prosty. Benz po prostu... zrzucił kilka dodatkowych kilogramów! Jak się okazało swoją cegiełkę dołożył także selekcjoner reprezentacji Francji, Laurent Blanc. - Rok temu miał dwa, trzy kilo nadwagi. Teraz jednak nie popełnił tego błędu. Regularnie go przestrzegałem, bo przecież wie jak trudno jest pozbyć się nadwagi, która działa tylko na jego niekorzyść. Na tym poziomie musisz spełniać pewne warunki - powiedział niedawno Blanc.

    W mediach huczy od plotek. Benzema wywalczył sobie miejsce w pierwszej jedenastce co najmniej do zimy, kiedy to do klubu trafi utalentowany Brazylijczyk Neymar. Jak na razie wydaje się, że nikt nie może mu zagrozić. Gonzalo Higuain nie może odnaleźć formy sprzed kontuzji, a Alvaro Morata jest jeszcze zbyt młody. Nie wiadomo czy do klubu wreszcie trafi Emmanuel Adebayor, ale to dla Karima żadna konkurencja. Pokazał już Togijczykowi jego miejsce wiosną.

    Benzema nie może zmarnować najbliższego półrocza i  żywić się w restauracjach typu fast-food. Bo przecież każdy wie jak bardzo utalentowany jest to zawodnik, a pod skrzydłami Mourinho i Blanca powinien jeszcze się rozwinąć.
    Read more
    sobota, 6 sierpnia 2011
    no image

    Jak informuje serwis legia.net, poczynaniom Michała Żyro podczas najbliższego spotkania z Cracovią będą przyglądać się scouci Wolfsburga.

    Za dużo jednak nie zobaczą, no chyba, że będą chcieli sprowadzić zawodnika obserwując jak przykłada się na rozgrzewce, czy jak reaguje na ławce rezerwowych podczas spotkania. Przy sporym szczęściu poobserwują go przez ostatnie 5-10 minut na murawie.

    A tak całkiem serio, to bardzo dobrze, że silny, niemiecki zespół interesuje się młodym polskim talentem. Ciekawe czy coś z tego wyjdzie, jednak jeśli już, to Żyro najpierw wyląduje w rezerwach, gdzie będzie musiał pracować mocniej niż dotychczas. Oby nie przepadł, ale jak na razie, to musi przekonać do siebie scoutów, a łatwo miał nie będzie, bo przecież nikt nie sprowadzi zawodnika z ławki.
    Read more